Tereny Valfden > Dział Wypraw

Wiosenny spacer

<< < (8/14) > >>

Evening Antarii:
Trup osunął się na ziemię brudząc wszystko wokoło ciepłą krwią.
Skulona w rogu dziewczynka szlochała, a gdy zobaczyła swojego... martwego ojca, zakryła oczy małymi dłońmi i wybuchła płaczem. To zdecydowanie był dla niej trudny dzień.
- Mamusiaa!... I moja siostrzyczka...

Rodred:
- Nie żyją. Odparłem i złapałem za jakiś kij. Zacząłem go ostrzyć z obu końców. - Zapewnię twoim rodzicom odpowiedni pochówek. Ty w tym czasie biegnij do domu się jakoś ogarnąć... Będziemy chodzić po pobliskich chałupkach i komuś cię damy. Tam w domu pod kocem leży pewnie twoja matka. Jak chcesz to możesz się z nią zobaczyć ostatni raz zanim ją pochowam. Kurcze, nie mam za grosz obycia z dziećmi. Co powinienem teraz zrobić? Pocieszyć ją? Dać nadzieje, że rodzice wrócą? Pokręciłem z zrezygnowaniem głową.

Evening Antarii:
- Nie chcę patrzeć jak leżą martwi... Zabierz mnie stąd! - dziewczynka potarła rączkami zaczerwienione oczka. Ze zmęczenia nie mogła już płakać.
- Tatuś chciał zdobyć pieniążki, ale babcia nie chciała powiedzieć gdzie schowała skrzyneczkę z monetami. Bił ją i krzyczał... a gdy zdobył to co chciał, zrobił jej tak - w tym miejscu przejechała poziomo palcem wskazującym po swojej szyi, demonstrując jak działał jej ojciec. Potem wskazała na drewniane pudełeczko leżące na ziemi, które wcześniej upuścił przeciwnik Rodreda.

Rodred:
- A matkę czemu zabił? Zapytałem kończąc ostrzyć kij i przypominając sobie o skrzynce. Podchodzę do niej i sprawdzam co jest w środku.
- Co do zabrania cię z tond są dwie opcje. Albo pójdziesz ze mną, jak już wymyje się z tej krwi... tu demonstracyjnie pokazałem topór i pancerz. - ... i poszukamy dla ciebie jakiegoś miejsca w chałupkach, albo zabiorę cię do takiego jakby bractwa do, którego należę. Będziesz tam miała znakomitą opiekę. Wśród lszów , bestii i nekromantów, ale najwierniejszych uczniów szkoli się od dziecka.

Evening Antarii:
//Zapamiętaj tylko, że jeśli nie masz specjalizacji broni wyuczonej na 100% to nie możesz ucinać głów :)

- Wpadł w szał... po prostu. Bardzo chciał zdobyć tą skrzyneczkę- wyszeptała.
A w środku było 50 grzywien. Nie był to majątek; widocznie ojciec dziewczynki spodziewał się większej sumy, dlatego zdeterminowany był zabić.
- Nie chcę do innych, nie chcę do nieznajomych- odrzekła Rodredowi łapiąc go za rękaw i patrząc w oczy. - Mam ciocię w Efehidon.


Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej