Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wiosenny spacer
Rodred:
Chodząc po przybytku upewniam się, że nie ma żadnego ukrytego stryszku ani , żadnej ukrytej piwniczki. Następnie zasuwam wszystkie zasłony i wreszcie zapalam wcześniej znalezioną lampę. Będąc już pewnym, że jest bezpiecznie przenoszę ciało kobiety na kanapę i przeszukuje czy nie ma jakiś poszlak. Sprawdzam też jej ciało czy np ktoś nie wyciął jej jakiegoś symbolu czy coś. Po skończonych oględzinach układam jej ręce na piersi zamykam oczy i przykrywam kocem. Tak po prostu wypada. - Upewniam sam siebie, że to nie jest wynikiem jakiś bezsensownych uczuć.
Ruszam poszukać kluczy.
Evening Antarii:
Mieszkali tu ludzie którzy nic nie mieli do ukrycia. Wiedli spokojne życie. W środku był strych ale wypełniony niepotrzebnymi szpargałami. Nic wartego uwagi. A piwniczki nie było.
Kluczyków nie można było nigdzie znaleźć. Może ktoś po prostu je zabrał.
Rodred po czynnościach wokół ciała usłyszał urwany pisk dochodzący gdzieś z podwórka.
Rodred:
Wyszedłem na zewnątrz bez lampy, żeby mnie nie oślepiała. Wychodząc zostawiłem krzesło tak aby trzeba je było przesunąć a na nim kubełek z wodom, który spadnie gdy tylko poruszy się krzesłem. Starałem się zrobić to możliwie szybko po czym wyszedłem na zewnątrz próbując oszacować, z której strony był ten pisk i ustalić czy był bardziej zwierzęcy czy ludzki.
Evening Antarii:
Krzyk dobiegał ze stodoły i nie powtórzył się jak na razie. Rodred zdążył go jednak skojarzyć z ludzkim głosem.
Rodred:
Ruszam do stodoły szybkim krokiem. Pewnie tam się ukrywa! Wchodzę do niej z rozmachem tak aby obecnych w niej przestraszyć i zaskoczyć.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej