Tereny Valfden > Dział Wypraw

Czarny Duch

<< < (11/17) > >>

Radowit:
Radowit schylił się i odskoczył do tyłu. Nie chciał dać się zabić, szkoda by mu było swojego długiego życia które jeszcze przed nim. Z wyciągniętą więc wardyną zamłynkował by tak jak poprzednio nie dać się trafić demonicznym krukom. Lawirował między nimi, unikał ciosów, sam atakował. Ostrze latało w powietrzu koło skrzydeł demonów, ale nie mógł ich trafić. Wreszcie cofnął się parę kroków do tyłu, uskoczył w lewo i znalazł się obok dwóch naraz. Rąbnął prawą stroną oburęcznego ostrza i przeciął jednego z ptaków aż ten padł martwy na ziemię. Ruszył szybko na ostatniego wywijając wardyną najlepiej jak mógł.

Elrond Ñoldor:
Ten jednak zwinnie ominął ostrze i zadrasnął Cię pazurami w ramię. Uderzenie wprawdzie nie zrobiło Ci żadnej krzywdy, ale było ostrzeżeniem, że jednak i one potrafią trafić.

Radowit:
Radowitowi został ostatni do pokonania. Zadraśnięcie było na pewno bolesne, więc poddenerwowało elfa w pewnym stopniu. Dziecię lasu ruszyło do przodu, atakując wardyną. Ptak unikał ciosów oddalając się z ich zasięgu za pomocą swoich skrzydeł, ale zaraz znowu atakował. Przyszły druid skupiał się na tym, by unikać jego drapieżnych zapędów, lecz nie zawsze było to łatwe. Takie ptaszysko jest szybkie i zwinne, więc trzeba je po prostu przechytrzyć. Albo być szybszym. Radowit w pewnym momencie był chyba po prostu szybszy. Uskoczył do tyłu, gdy ptak runął z góry. Szpony minęły jego twarz tylko o centymetry, więc mało brakowało. Elf zamachnął się wardyną, uderzył ptaka, lecz niedostatecznie silnie, by zadać mu jakieś poważne obrażenia. Ostrze zadziałało bardziej jak obuch i zdezorientowało na moment bestię. Demoniczny kruk opadł nieco niżej i wtedy Radowit wykorzystał okazję i wbił mu drugi koniec wardyny w ptasi korpus.

Elrond Ñoldor:
Bestie były martwe.

Radowit:
Radowit podszedł więc do kapliczki, by ją dokładnie przeszukać. I obejrzeć oczywiście.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej