Tereny Valfden > Dział Wypraw
Czarny Duch
Radowit:
Nazwa wyprawy: Czarny Duch
Prowadzący wyprawę: Elrond Noldor
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: przynależność do Konkordatu puszczy i kniei
Uczestnicy wyprawy: Radowit
Radowit siedział sobie na pniaku w lasach na północ od stolicy. Był ciepły poranek, wiał lekki wiatr, a on właśnie wracał do wioski, w której miał odnaleźć transport do miasta. Tak mu polecono, więc tak działał. Jako się rzekło, siedział na pniaku. Podczas wstawania okazało się, że wdepnął w tak niesamowicie wielką i przeraźliwie śmierdzącą kupę jakiegoś gówna, że zachodził w głowę, jakim cudem tego wszystkiego nie dojrzał czy nie wywąchał.
Elrond Ñoldor:
- ÂŚmierdzisz Panie...
W taki oto sposób przywitał się z tobą Gremlin, który wyskoczył nie wiadomo skąd i nie wiadomo jak. Z mysiej nory, z kreciej dziury? Nie wiedziałeś i po chwili doszedłeś do wniosku, że nie ma co się nad tym zastanawiać. To co prosiło o odpowiedź, było to, co chciał Gremlin. A na pewno coś chciał, bo nic już więcej nie powiedział, tylko stał jak kołek z dłońmi zaplecionymi na plecach i ze ślepiami wlepionymi w Ciebie, jakby chciał przez twoje oczy dojrzeć tył czaszki od środka.
Radowit:
- Nie gorzej niż ty - odgryzł się Radowit. Elf wstał, wytarł starannie buta o trawę, ale ciągle przyglądał się gremlinowi.
Elrond Ñoldor:
Gdy ty wstałeś, on dreptał obok Ciebie. Ale nie zbliżał się na odległość mniejszą niż dwa metry, cały czas zachowywał dystans.
- Phi - skwitował. Po chwili zaczął drapać się po lewym ramieniu.
Radowit:
- Co tam słychać, brzydalu? Co u pani gremlinowej? - zapytał elf. Niby drapiąc się po plecach ściągnął z mocowania na plecach wardynę. Udając, że opiera się nią niczym kosturem ruszył przed siebie do wyjścia z lasu. W stronę tej wioski, co miał do niej iść. W prawo znaczy.
//W czym się nosi wardynę? Google mi w ogóle nie pokazało takiej broni.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej