Tereny Valfden > Dział Wypraw
Czarny Duch
Radowit:
No i tak szliśmy... I szliśmy... I szliśmy...
Elrond Ñoldor:
I szli... Aż doszli. Widok który ujrzeliście był w sumie ciężki do opisania. Gremliny miały osadę na zboczach wąwozu, wyżłobionego przez malutki strumyk. Mieszkały w jamach niczym lisy. Był to dosyć niecodzienny widok, gdyż te gatunek znany był z występowania w ludzkich miastach. Często zamieszkując strychy czy piwnice domostw.
Nie zauważyłeś ani jednego gremlina, nie licząc dwóch martwych nad strumykiem. Twój towarzysz rzucił się zaraz w ich kierunku skrzecząc i wyjąc.
Radowit:
Radowit na początku cieszył się, że mógł zobaczyć wioskę gremlinów. Oglądał z wielkim zaciekawieniem wydrążone w ziemi tunele, słuchał szumu strumienia. Przez chwilę zapomniał, że szedł tutaj za gremlinem, który miał jakiś niezidentyfikowany problem. Przypomniało mu się w chwili, gdy jego towarzysz znalazł ciała dwóch pobratymców. Elf szybko podbiegł do tego miejsca, rozglądając się uważnie. Szukał śladów.
Elrond Ñoldor:
O dziwo okazało się że na ziemi nie ma innych śladów oprócz tych, które pozostawili po sobie gremliny. Gdy się im przyjrzałeś zauważyłeś liczne zadrapania, głównie na twarzy. Jednak zabójczymi ranami okazały się te szarpane o głębokości nawet do kilku centymetrów. Jeden z gremlinów miał wyrwany kawał mięsa z karku.
Radowit:
Elf zachodził w głowę co tutaj się mogło wydarzyć. Nie miał zielonego pojęcia, a główkował bardzo wytrwale. Raczej nie popełniły samobójstwa, nie zginęły też na pewno z przyczyn naturalnych. Może jakieś zwierzę? Potwór? Podczas swojej pierwszej wyprawy do lasu widział przecież dwa wielkie i zmutowane kretoszczury.
- Gremlinku... Wiesz co się tutaj mogło wydarzyć? Co to za zła moc o której mówiłeś wcześniej?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej