Tereny Valfden > Dział Wypraw

Czarny Duch

<< < (5/17) > >>

Radowit:
- Nie będzie! Ja go ze sobą zabieram, bo ten... to mój skrzat! My elfy w lasach takie mamy! - wykrzyknął wreszcie z siebie Radowit. Nie miał pojęcia czy elfy mają swoje skrzaty, no on na pewno nie miał swojego. A temu trzeba było pomóc, bo ta krew cały czas leciała. I to nie na żarty.

Elrond Ñoldor:
- Pan chyba z Konkordatu, to może tak być... Nie wiem... Nie znam się aż tak.
Chłop najwyraźniej odpuścił.
- Czego wam potrzeba?

Radowit:
- Medyka. Kogoś, kto potrafi opatrywać rany, tamować krwotok. Cyrulika, chirurga, fleczera. Macie tutaj kogoś takiego?

Elrond Ñoldor:
- Taa... Taa... ÂŻona sołtysa. O tam. - wskazał budynek.

Radowit:
No to Radowit tam poszedł. Dokładnie w to miejsce, do tego domu, za siedmioma sadybami, za siedmioma kałużami, w kraju złym i podłym. Za rogiem znaczy się.
- Halo?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej