Tereny Valfden > Dział Wypraw

Czarny Duch

<< < (4/17) > >>

Elrond Ñoldor:
Droga minęła Ci bez większych trudności. Schody rozpoczęły się, gdy wchodziłeś w pierwsze zabudowania. Psy nie były jakoś szczególnie przyjaźnie nastawione do gremlina w twoich ramionach. Bardzo szybko zablokowały Ci drogę, warczały i szczekały.

Radowit:
- Halo! Jest tutaj ktoś? Halo! - krzyczał Radowit. Elf niestety nie znał się jeszcze na żadnych umiejętnościach druidów, więc nie mógł spróbować przekonać psów, żeby przed nim się rozstąpiły. Musiał spróbować jakoś inaczej zwrócić na siebie uwagę kogoś z wioski. A pewnie ktoś tam był wśród domów i sadyb.
- Trzymaj się, mały - powiedział jeszcze do gremlina.

Elrond Ñoldor:


- Co je do ciężkiego waca! Ringo! Dingo! Noga! - psy odstąpiły i zawróciły do Pana. Dalej jednak warczały.
- A czego tu? A co tam niesie? - chłop którego spotkałeś, wydawał się być tak mocno schematycznym chłopem, że zastanawiał Cię tylko brak marchewki wystającej ze spodni. Słomkowy kapelusz, onuce, szare brudne ubranie. W dłoniach miał widły. Najwyraźniej stwierdził, że psy szczekają na jakąś bestię czy inne niebezpieczeństwo.

Radowit:
- To tyko ja, Radowit. Miałem znaleźć tutaj transport do stolicy, ale mi się zeszło dłużej w lesie i znalazłem tego nieszczęśnika. Coś mu dolega, medyka mu trza, krwawi! - powiedział elf... bardzo przekonującym tonem.

Elrond Ñoldor:
- To skrzat przeca! Do mleka szczać będzie jak się wykuruje. Tyle podziękuje!

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej