Tereny Valfden > Dział Wypraw
Przesyłka
Rodred:
Po chwili dalej śniąc o epickich walkach z smokami odpowiadam: - Dobry topór to zawsze warto mieć przy sobie!
I tak mijał wieczór. Wymieniałem z krasnoludem różne niestworzone historię coraz bardziej pijani. <zdrowie> W pewnym momencie stwierdziłem, że nie wszystkie nie-ludzie są takie złe. Zabawa trwała w najlepsze, a gdy już czułem, że zwale się z nóg i zasnę, wy bekałem tylko: - Będę... w.. Stajni... I ruszyłem na spoczynek zapadając w długi i twardy sen. Siły mi się dziewki, których zapomniałem sobie załatwić by ogrzały mi stóg siana.
Dragosani:
Rodred, podchmielony nieco (krasnoludy okazały się hojne i postawiły kilka piw za dobre opowieści), udał się do stajni. Gdy wychodził gospodarz dał mu jeszcze koc, aby się nam chłopak nie przeziębił. Posłaniec legł na sianie, które w tej chwili okazało się wybitnie wygodne, i zasnął.
Spał nie wiadomo ile. Kilka godzin. Nad ranem (jak możnaby przypuszczać po długości snu), lecz jeszcze przed wschodem słońca coś go obudziło. Jakieś szmer, niejasne przeczucie, że coś jest nie tak. I było. Rodred spostrzegł, że nie na przy sobie paczki! A na pewno zabierał ją ze sobą do stajni. Kątem oka zobaczył jakiś niewielki cień wybiegający przez drzwi stajni. Jeden z koni, które też gdzieś tam w stajni były, zarżał.
Rodred:
Wściekły na dzień dobry zrywam się z posłania łapiąc topór i tarczę wydaję z siebie straszliwy ryk bojowy i wrzeszcząc (nie przepadam za przekleństwami) - ÂŁapać złodzieja! Kufel piwa dla tego co mi pomoże! Dajcie mi go a wyrwę mu przyrodzenie i nakarmię nim kozy! biegnę za nim.
Dragosani:
Krzyki Rodreda nie wywołały absolutnie żadnej reakcji. Był poranek, słońce dopiero przymierzało się aby wstać, przez co mało kto był już na nogach. A jeśli ktoś był, to siedział w budynku i nie miał zamiaru wychodzić. Czyli Rodred mógł ci najwyżej zarobić butem albo doniczką przez okno. Więc musiał biec sam. W szarym świetle poranka dostrzegł cień. Ten sam mały cień, który uciekał z stajni. Wbiegł on przez uchylone drzwi do jednego z magazynów.
Rodred:
Wpadam do środka otwierając drzwi na oścież by wpuścić do środka światło by wypatrzyć złodzieja. Sprawdzam czy jest drugie wyjście.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej