Tereny Valfden > Dział Wypraw
Przesyłka
Dragosani:
- Jutro, myślę, że gdzieś tak z rana, albo trochę później. Się zobaczy - odparł Turfur. I napił się piwa. Tak porządnie, jak krasnolud. Troche piany zostało mu na brodzie.
- A zwą cię jakoś chłopie? Bo tak dziwnie będzie wołać do ciebie "Ej, ty!" - zapytał.
Rodred:
- Wybacz, jestem Rodred. Napijemy się? Mówiąc to uniosłem swój kufel.
Dragosani:
- I to jest porządny człek! - odparł Turfur i wzniósł kufel. Napili się wszyscy. Prócz niziołka, który cały czas coś tam dłubał.
- A to do Golinoga jedziesz w interesach, czy rekreacyjnie, Rodredzie? - zapytał krasnolud.
// Jak chcesz, to możesz opisać co tam robisz do nocy i idziesz spać. Tylko bez szaleństw :)
Rodred:
//Jeszcze z nimi chwile porozmawiam ;)
- Jestem posłańcem, tylko interesy mnie tam prowadzą, a i może ubić po drodze coś się uda. Odparłem z uśmiechem.
A panowie? Widzę topory naostrzone, a i z dwoma krasnalami nie ma co zadzierać. Na szlaku sama wasza obecność by wystarczyła. Więc myślę, że jakaś wojaczka się szykuje. Polowanie na jakiego dużego zwierza czy też może w pobliżu jakaś bitewka się szykuje osobistymi porachunkami wywołana?
//Smoki jeszcze żyją? jak tak to pytam też ich czy na jakiegoś nie polują ;)
Dragosani:
- Smoki? Hehehe, słyszałeś, Farful? Dobre! - zaśmiał się krasnolud.
- No, hehe - zawtórował Farful. Turfur pociągnął łyk piwa.
- Słuchaj, młody, aby smoka zabić, to trzeba by więcej, niż dwóch krasnoludów. Ba, nie wiem, czy armia by wystarczyła! Wielkie to bestie. Silne, mocne i jeszcze bekają ogniem. Nie, topory nosimy, bo lubimy mieć przy sobie broń. A idziemy do Ekkerund, do rodziny. Kuzyn szwagra się żeni. Trzeba ich odwiedzić - powiedział.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej