Tereny Valfden > Dział Wypraw

Próba siły #4 - Arterius

<< < (3/6) > >>

Arterius:
Przemierzając cmentarz, począł się coraz bardziej dziwić. Zero śladów, które wskazywałby na nieumarłych, groby wyglądały tak samo, jak przy pochówku.. Coś tu się nie zgadzało, tylko co? Dopiero wtedy dojrzał pewien drobny ślad, nawet dwa. Krypta po lewej stronie. Niby nic wielkiego, a jednak... drzwi były otwarte.
- Ktoś tam był? - mruczał pod nosem, masując głowicę swego ostrza. Rozejrzał się. Po prawej nie było nic prócz dołu, który... był zapełniony wodą. - Dziwne.
Nie zamierzał teraz iść do krypty, wolał pierwsze sprawdzić dół. Dlatego też, właśnie tam skierował swe kroki, na prawo.
Stanął nad dziurą napełnioną płynem, spoglądając na nią. Próbował dojrzeć jakichś podejrzanych rzeczy. ÂŚlady stóp - a nóż tędy nieumarli wychodzą? - jakieś wgniecenia. Sprawdzał także stan wody, oraz przeźroczystość. Próbował dojrzeć, czy pod powierzchnią nic się nie kryje.

Funeris Venatio:
ÂŚlady stóp? ÂŚlady jakby... pojedynczych kości. Wszędzie wokół w miękkiej ziemi.

Arterius:
- Kości... Tylko czemu tak mało? - zapytał sam siebie, spoglądając raz jeszcze na dół. - Muszę zapamiętać ten drobny szczegół... - mruknął pod nosem, obracając się i ruszając w przeciwnym kierunku. Tak, teraz szedł do krypty. Rękę trzymając na rękojeści, spokojnym krokiem począł wchodzić do środka.

Funeris Venatio:
A ciemno było jak sam skurwysyn nocą w środku gęstego lasu, kiedy światło odbite od księżyca nie dochodzi do leśnego runa. Arterius nie widział dosłownie nic, gdyż zaraz za krótkim korytarzykiem gdzie jeszcze padały promienie porannego słońca był zakręt w lewo i tam już naprawdę panowały ciemności niczym z otchłani. Echo niosło się kawałek dalej, ale jak daleko? Tego nie wiedział. A nie widział naprawdę nic.

Arterius:
Było ciemno, jak w przysłowiowej dupie czarnego. Przekraczając linię, gdzie światło jeszcze świeciło, wpadł w kompletną pustkę. Nie widział żadnego światła, wszędzie nicość.
- Jest tu ktoś? - zawarczał, chwytając za głowicę, lecz nie wysuwając ostrza. - Haloooo...
Począł nasłuchiwać. Nie spodziewał się bynajmniej czegoś usłyszeć, ale... no cóż, jakieś warczenie, jęczenie, bądź głuchy odgłos kroków.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej