Dhampir już miał wszystko odłożyć, kiedy pojawiło się to... Wielkie bydle. Większe od pozostałych jakie dotąd widział i to się nazywa być skurczysynem z otchłani. Silvaster na chwilę spojrzał w głąb siebie i coś go w środku ruszyło. Zaczął czuć typowy elfi strach jego ręce zadrżały, a nogi lekko ugięły. Nie spodziewał się takiego obrotu spraw i chyba mu się wtedy zdawało, ale jakby zauważył czarną rękę, która sięga po jego duszę. Czyżby to była śmierć? Bękart momentalnie oblał się potem, że aż nie mógł przemówić a nawet dobrze dojrzeć. Jedynie, co mógł powiedzieć to.
- Napierdalać, Napierdalać!
Wtedy też bez celowania posłał bełta w bestię, który o dziwo poleciał w jego głowę. Silvaster liczył na to, że coś poczuje nim przyjdzie, po niego by go zabić.
23 bełty zostają
1x demoniczny behemoth (bez lewego oka) i ranny w głowę.