Dostrzegłam atakujące kunan ogrze demony i wzniosłam się w powietrze, mocno bijąc skrzydłami. Zacisnęłam mocniej dłoń na trzonku kiścienia i zaczęłam przelewać łaskę Zartata do broni, nasycając ją mistyczną mocą. Po chwili srebrna, kolczasta kula zaczęła się jarzyć delikatnym światłem, znak, że była gotowa do rzutu, ustawiłam się lepiej w powietrzu i cisnęłam potężnie kiścieniem, prosto w jednego z ogrzych demonów. Ta broń średnio nadawała się do rzutu, jednak łaska Zartata nadawała jej niezbędnych do lotu cech, wkrótce kula wyrżnęła w demona, przesycona energią roztrzaskała przeciwnika jak dojrzały arbuz, odłamki kości i ciała posiało po okolicy, kiścień wrócił do mnie, a ja nie traciłam czasu. Poleciałam do przodu, ponownie nasycając broń cząstką dostępnej mi boskiej mocy, kiścień ponownie zajarzył się światłem i wtedy jeszcze raz nim cisnęłam, mierząc w kolejnego demona. Oręż zawył w powietrzu, a ja dobyłam załadowanych żelazem pistoletów i odciągnęłam kurki, przelatując nad dwoma demonami wypaliłam prosto w ich łby, trafiając mniej więcej w szczyt ich czaszek i zabijając wrogów na miejscu, bezwładne ciała zwaliły się na ziemię, uwalniając kunańskich wojowników z opresji. Kiścień wrócił do mnie, na krótką chwilę wylądowałam, znów pobierając moc pochodzącą od mego boga, tym razem przelewając ją do nóg. Gdy tylko mięśnie pomieściły potrzebną mi do skoku energię wybiłam się w powietrze, jednocześnie wznosząc kiścień do uderzenia. Wybiłam się na imponujące trzy metry i spadłam niczym walkiria na jednego z ogrzych demonów, specjalnie wybierając akurat nacierającą, osamotnioną dwójkę, nie chciałam zranić kunan. Dzięki boskiej mocy kiścień dosłownie zmiażdżył przeciwnika, przechodząca jak przez masło kula zatrzymała się dopiero na ziemi, wzbudzając falę uderzeniową, która powaliła jego towarzysza.
Ponownie wybiłam się w powietrze, unikając atakującego mnie wroga i przesłałam zwyczajną już energię magiczną do dłoni.
- Izeshar upishosh! - wymówiłam inkantację i uwolniłam energię, posyłając na atakującego wściekle demona słup mocy, który spopielił ciało demona i jednocześnie uchronił jednego z kunan - Izeshar upishosh! - wypowiedziałam kolejną inkantację i kolejny demon spłonął, dostając się w obręb zaklęcia. Po chwili wracałam już w stronę twierdzy, zabite demony pomogły powrócić kunanom do swojej bazy.
//ÂŁaski bojowe: święty rzut, pokuta z niebios, zaklęcie to błysk z niebios.
42 - 2 = 40