Czekając na sposobność do ataku, Funeris coś tam poczarował. W chwilę po tym, jak jego inkantacje rozbrzmiały, Drago poczuł napływ siły. Było to dość niezwykłe za dnia, lecz niewątpliwie prawdziwe. Jakby zaklęcie anioła rozwiało na moment dzienne osłabienie. Wampir oczywiście nie narzekał na takie wzmocnienie. W walce trzeba było korzystać z każdej sposobności pokonania wroga. Wykorzystać każdą jego słabość i swoją przewagę. Szczególnie w walce z demonami. Wampir na razie czekał, puszczając przodem wściekły atak aniołów, który przetoczył się po szeregach demonów jak pożar suchego lasu. I wtedy ruszył do akcji. Wyrwał bułat z pochwy i przeskoczył barykadę. Na polu walki zostało już stosunkowo niewiele demonów, lecz i one mogły stanowić zagrożenie. Należało więc uważać. I Drago uważał. Chociaż było bardziej prawdopodobne, zę demony rzucą się zgrają na anioły, niż samotnego wampira. Drago nagle spostrzegł zagrożenie, jeden z demonów skierował w jego kierunku róg i zaszarżował. Atak ten był zapewne potężny i mógł zaskoczyć. Z tym, że Antares walczył już z demonami, które wykorzystywały podobny atak. Odskoczył zwinnie w bok, wykorzystując swoja nadludzką zwinność, nadaną mu w czasie przemiany w Bestię. Ogrzy demon z rykiem minął go. Udało mu się wyhamować. Odwrócił się i rzucił się wściekle na wampira. Demon zbliżył się bardzo szybko. Nastawił ramię, aby staranować wampira, lecz i przed tym Drago wykonał unik. Zwinny i szybki odskok w stronę, po której były plecy demona. Ten znów odwrócił się szybko, tnąc toporem poziomo i szeroko. Drago schylił się, ostrze topora przemknęło nad nim. Demon zaatakował ponownie niemal od razu. Był szybki, walczył wściekle i chaotycznie. Spróbował trzasnąć wampira tarczą, lecz ten odskoczył w tył. Był jak wąż, wijący się i nie dający się złapać. Jak komar, latający wokół, denerwujący i nieuchwytny. Z tym, ze potrafił zadać o wiele poważniejsze rany niż komar. Zanim demon zaatakował ponownie, wampir wyciągnął przed siebie demoniczną dłoń i posłał w jego kierunku wiązkę piorunów. Takie coś zaskoczyło ogrzą paskudę. Pioruny trafiły go w pierś i w głowę. Demon próbował zasłonić się tarczą, lecz nie zdążył. Jego skóra była jednak zbyt gruba, aby pioruny mogły go śmiertelnie zranić. Ale wywołały szok, jego mięśnie na moment przestały reagować w normalny sposób. Drago wystrzelił do przodu, napędzany mocą Bestii i ta pochodzącą z zaklęcia Funerisa. Błyskawicznie znalazł się przy demonie i równie szybko ciął bułatem. Zadał ranę w udo potwora. Oczywiście taka rana, nawet zadania czarną rudą, dla demona nie była problemem. Jego witalność umożliwiała mu niemal natychmiastową regenerację. Ale też ta rana nie miała go tak naprawdę uszkodzić. Wampir uchylił się przed ciosem topora. Odskoczył w bok, tak ze znalazł się po prawej stronie demona. Po stronie jego reki, w której trzymał topór. I nie ustawał w szybkich atakach. Ciął bułatem w jego rękę. Ostrze trafiło tam, gdzie miało trafić, tuż powyżej łokcia potwora, i odcięło kończynę. Demon ryknął wściekle i szybko odwrócił się, aby walnąć wampira tarczą. Bez specjalnej techniki, zwyczajny prosty, ale też potencjalnie zabójczy cios. Drago uchylił się. Strata ręki zmniejszyła potencjał bojowy demona, lecz wciąż był on spory. Ogr znów zaatakował ramieniem, chcąc zmiażdżyć wampira, lecz i ten raz Drago zdołał odskoczyć w bok. Demon w biegu wyminął go. Wampir natychmiast przyskoczył do niego i ciał go potężnie w nogę. Czarna, zakrzywiona klinga była stworzona do cięcia. Noga demona została oddzielona od reszty ciała. Ciężki potwór zwalił się na ziemię. Antares wykorzystał okazję i doskoczył do jego karku. Zadał jeden precyzyjny cios w jego szyję, odcinając mu głowę i pozbawiając życia demona. Nie delektował się jednak tą chwilą, tylko odskoczył kilka metrów w tył, w stronę barykady. Nie chciał narazić się na atak pozostałych demonów. Chociaż one raczej były zajęte ponoszeniem śmierci z rąk aniołów.
8x ogrzy demon (podobno jeden ranny)