Gdyby Kruk znał myśli Thorana, może i by mu zawtórował, ale.. nie znał. To prawda, ostrzał z kusz, tudzież łuków mógł niewiele zdziałać przeciw hordzie, ale liczyło się to, by dopiec im najlepiej jak potrafią, prawda?
Szybkie przeładowania, wymierzania i strzały odbywać musiały się co chwilę, by nie zboczyć. No i oczywiście ryzyko, że w ten sposób zwrócą na siebie uwagę behemotów, które na pewno gdzieś grasują. A wtedy.. no cóż, nie miło by było.
Rozkaz został wydany, Kruk czym prędzej wychylił się i, opierając kuszę na ramieniu, począł szukać najbliższego celu. Strzelać bez rozkazu, tak brzmiał rozkaz. Wymierzył w pierwszego demona, który był w zasięgu jego kuszy, przymrużył lewe oko i wziął głęboki oddech, wstrzymując go na czas jakiś. Adrenalina napłynęła mu do głowy, obraz wyostrzył się najbardziej jak potrafił.
Puf! Bełt został zwolniony, wraz z nim emocje, które z ogromnym przyśpieszeniem pocisku poleciały w kark demona. Grot wbił się pod brodą, krew trysnęła, choć ten nadal stał i walczył z Kunanami.
24 bełty zostało