Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wyzwolenie Zuesh

<< < (188/191) > >>

Hagmar:
//Zepsuła mi sie klawiatura, nie dam rady ogarniać z ekranowej, pod wieczór będe miał nową

Gordian Morii:
- A więc jednak noga. - rzekł dźwigając się z krzesła i po czym podszedł do miednicy i dokładnie umył ręce.
- Zdejmijcie mu te spodnie i podajcie coś na złagodzenie bólu, ja zaraz go zszyję. - zwrócił się teraz do kunańskich pomocników i wszedł do wnętrza namiotu gdzie w miarę wygodnie ułożył się Mohamed.
Koty podały maurenowi pewien lokalny specyfik z owoców sawannowego kaktusa, słynącego z lekkich działań narkotycznych i przeciwbólowych. Po kilku chwilach mauren poczuł zdrętwienie warg, a Gordian odczekując jeszcze chwilę ukuł go kilka razy w nogę igłą. Brak reakcji oznaczał, że specyfik zaczął działać.
- Będzie pewnie trochę piekło, ale boleć jakoś strasznie nie powinno. Rzeczywiście masz pięknie rozcięty mięsień czworogłowy uda przez co nie poskaczesz zbytnio przez najbliższe kilka tygodni.
- otworzył flakonik z wysokoprocentowym środkiem odkażającym i polał nim ranę czyszcząc ją z zanieczyszczeń. potem zajął się zszywaniem mięśnia, a właściwie tylko "łapaniem" go w kilku miejscach, aby samoistnie się zrósł. Troszkę solidniej potraktował skórę zszywając ją już bardzo dokładnie.
- Blizna raczej zostanie, ale póki co masz wolne. Odpoczywaj. - powiedział i podał maurenowi butelkę wody.
- Rozejrzę się za miksturami leczniczymi, może ktoś ma coś większego, bo te moje są zbyt słabe.

Mohamed Khaled:
Przyjął butelkę z wdzięcznością, uśmiechając się nikle do medyka. Odkręcił ją i łyknął parę kropel. Był wyłączony z dalszej walki na jakiś czas, nie liczył więc na to, że pomoże w całkowitej dezynsekcji "robaków" z miasta.

Nawaar:
Dhampir szukał swojego czarnego miecza, a wiedział że zostawił go w ciele ogara. Zajęło mu to dosłownie kilka sekund, kiedy zlokalizował swój cel i podbiegając do niego wyrwał go z truchła przeciwnika. W ten sposób mógł lepiej i szybciej wykończyć ostatniego z ogrzych demonów. Silvaster dobiegł do niego mając, "Kharima" przed sobą zaatakował łapę, która trzymała topór jednak demon się zorientował i szybko zasłonił puklerzem. Cios został odbity i co zmusiło dhampira do wycofania się wtedy demon przejął inicjatywę atakując puklerzem i toporem. Bękart cofał się nie znacznie, po każdym udanym bloku i ciężko mu było kontratakować. W końcu, po kilkunastu blokach udało mu się trafić w topór przeciwnika miał tutaj farta jak nic, bo demon podczas ponownej próby ataku musiał cofnąć puklerz, żeby znów zaatakować i wtedy Silvaster uderzył w topór. Stal nie wytrzymała kontaktu z rudą i uległa, tak że w łapie demona zostały jedynie resztki jego narzędzia mordu. Bękart teraz wykorzystał swoją przewagę i nim demon znów zaatakował zrobił piruet trzymając, przed sobą miecz i tak oto na brzuchu demona zrobiło się kilka płytkich ran, które pomimo bólu szybko się regenerowały. Jednak to nie zmartwiło dhampira dopóki znów nie musiał blokować tarczy. Bestia z otchłani zaatakowała z boku trafiając w ręce Silvastera, a dodatkowo demon chciał wyrwać jego miecz swoją wolną ręką. Trafienie demona jak i wyrwanie miecza poskutkowało, bo tego w ogóle się nie spodziewał całe szczęście, że miał rękawice bo łapki byłby już zmiażdżone, a w tedy sposób miał jeszcze szanse walczyć i w sekundach dobył srebrnej klingi. Bestia z otchłani odrzuciła, " Kharima" i znów z tarczą przystąpiła do ataku. Silvaster zszedł najpierw z linii ataku robiąc krok w lewy bok i będąc blisko jego wolnej ręki demona zaatakował ją cięciem z góry na dół trafiając w łokieć. Srebro przeszło, przez skórę i kości niczym nóż w masło a wielka łapa brocząc we krwi spadła na ziemię dygocząc jeszcze. Taka rana nie mogła się zagoić i z bestii zaczęła wyciekać krew i to w dużych ilościach poważnie osłabiając ją. Dlatego bękart ponownie zaatakował jej brzuch, co rusz wbijając miecz i go wyciągając zadając równie dotkliwe rany, co utrata ręki demon może i miał dość, ale to nie był koniec i znów podjął się ostatniego już ataku zamachując się puklerzem, lecz ten atak był już słaby i wolny niż normalne i wystarczyło czasu, by zablokować i ponownie zaatakować. Tarcza demona została odbita cięciem poprzecznym a ponowny kontratak dhampira ją wykończył. Silvaster stojąc nadal blisko bestii podciął  jej lewą nogę na wysokości kolana. Ostrze prawie odcięło kończynę, ale to nie miało takiego znaczenia bo chodziło jedynie, żeby się przewróciła i tak właśnie było, bo równowaga została przerwana i demona najzwyczajniej się przewrócił. Leżąc na ziemi nie miał już ochoty na nic, tylko czekał na dobicie, więc dhampir doszedł do głowy bestii i znów silnym uderzeniem z góry na dół przeciął jej głowę na pół. Dwie równe półkule otworzyły się pokazując mózg bestii światu zewnętrznemu, a później ten sam mózg zaczął wyciekać na ziemię ozdabiając ją.

0x ogrzy demon
1x pospolity demon

Hagmar:
Ostatniego demona ubili rycerze z bractwa. Cała armia ruszyła do ruin.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej