Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wyzwolenie Zuesh
Nawaar:
Dhampir już miał postać się z ogromnymi obrażeniami, ale całe szczęście że Aragorn czuwał i zmienił trasę biegu demon. Teraz dwa pospolite demony walczyły ze sobą i nawet zabawnie to wyglądało, ale teraz musiał zająć się znów ogrzym demonem. Bestia nacierała na niego i nie miała zamiaru przestać. Potwór z otchłani zbliżał się, ale dhampir nie pozostawał bierny i ruszył z kontrnatarciem. Silvaster przejął teraz inicjatywę uderzał srebrnym mieczem na przemian w topór i tarczę jego przeciwnika. Demon musiał się cofać i parować, co doprowadziło do jego błędu. Bękart wykorzystując roztargnienia bestii trafił ją w łapę, która trzymała puklerz. Ta odpadła brocząc we krwi a z nią również i tarcza. Na gębie demona pojawił się grymas bólu. Atak srebrem okazał się skuteczny i to bardzo, bo obcinając łapę przejął od razu, po torsie bestii a potem zaszedł za jej plecy gdy ta cierpiała. Dhampir chciał to szybko zakończyć, więc wykorzystując moment zaczął wbijać srebrny miecz w jego plecy, ba zrobił to kilkukrotnie. Rany spowodowane srebrem były nie do zniesienia dla bestii, która jest na to podatna a całą akcję zwieńczyło przerwanie kręgosłupa w kilku miejscach. Demon już nie mając sił padł na kolana, ale ciągle dychał mimo odniesionych poważnych ran, co zaskoczył bękarta. Jednak ten długo nie myśląc podszedł do niego od strony uciętej łapy i wymierzając w kark bestii zadał kilka silnych zamachów. ÂŁeb bestii ulegał, ale nie od razu dopiero drugie cięcie pozbawiło jej głowy wszytko to zawdzięczał sile wampirzej.
//3 ogrzych demonów
3x pospolity (jeden przejęty)
Hagmar:
3x ogrzych demonów
1x pospolity demon
TheMo:
Gdy na polu walki trochę ucichło Themo ruszył przed siebie z wyciągniętym mieczem i puklerzem w dłoni. Przeskakiwał nad truchłami poległych demonów i wrogów. W końcu dopadł swój cel. Ogrzy demon, jakich tu wielu. Stanęli naprzeciw siebie. Demon uniósł topór, by zaatakować od góry. Bękart stanął bokiem zasłaniając się lekko puklerzem i wykonując zamach mieczem. Ciął wysoko. Celował w staw łokciowy. Zaatakował wcześniej niż jego przeciwnik. Pozbawił go ramienia dzierżącego broń. Demon będąc rozbrojonym odsunął się i przyszykował do uderzenia. Themo domyślił się, że będzie szarżować. Zasłonił się puklerzem i zaczął się odsuwać. Pomiot piekieł pochylił łeb i przystąpił do biegu. Człowiek zaczął uciekać przed ostrym rogiem. Kiedy zaczął wytracać prędkość, bo przecież tyle przeszkód w postaci ciał jego pobratymców. Kiedy już sporo zwolnił Themo wykonał odskok i uderzył puklerzem demona, który prawie stracił równowagę. Potem znalazł się za jego plecami. Wbił mu miecz w nieosłonięty kark. Ruchem w dół zmusił go do odchylenia głowy w tył. Wtedy wypuścił puklerz i sięgnął po sztylet. Z niemałą siłą uderzył go w oko. Srebrne ostrze zatopiło się w swej ofierze docierając do mózgu. Bękart schował sztylet i podniósł swój puklerz.
2x ogrzy demon
1x pospolity demon
Mohamed Khaled:
- Cholera! - ryknął, gdy cios do niego doleciał do jego nogi. Nie był mocny, więc nic poważnego - znaczy, dziura w nodze jest poważna, ale nie aż tak, jak brak kończyny - się nie stało. Schował wtedy też, zgrabnym i delikatnym ruchem katanę do pochwy i z trudem począł poruszać się do punktu medycznego.
To była ciężka przeprawa. Musiał omijać martwe cielska towarzyszy i demonów, uważając przy tym, by nie wypieprzyć się ze swojej prowizorycznej podpory, jaką sobie znalazł. Kuśtykał raz za razem, aż dokuśtykał gdzieś tam za linię bitwy, do Gordiana.
- Witam, sir... - jęknął, kładąc się gdzieś obok. - Można prosić o pomoc? Trafiło mnie w biodro... Chyba zatrzymało się na kości, nie był to chyba cios, którym można się pochwalić.
Thoran:
Gdy na placu boju zrobiło się zwyczajnie luźniej i zostały ostatnie niedobitki postanowiłem włączyć się do walki. I tak oto założyłem swój stalowy puklerz na lewą ręką, a w prawej dzierżyłem topór. Topór posiadający ostrze ze srebra, które było zabójcze dla tych maszkar. Zaatakowałem ogrzego demona ciosem z prawej strony od góry, aż powietrze świsnęło mierząc w głowę, bestia bez problemu sparowała cios za pomocą swego demonicznego puklerza i przystąpiła do kontrataku wykorzystując swoją demoniczną siłę oraz stalowy topór wykonując atak prosto na moją nieosłoniętą rękę. Spodziewając się ataku zdążyłem zasłonić się swoim własnym puklerzem. Cios był mocny. Zwyczajnie silniejszy od ataków zwykłych śmiertelników, aż zadudniło. Jednak puklerz wytrzymał siłę ciosu, który ładnie ześliznął się po nim. Bestia czując, że jest dużo mocniejsza fizycznie przystąpiła do chaotycznych ataków na moją osobę, które sprawie parowałem raz po raz zasłaniając się stalowym puklerzem. Jednak taka taktyka do niczego dobrego w dłuższym kontekście prowadzić nie mogła, gdyż było wiadome, że to mnie może dopaść zmęczenie, a nie tę piekielną bestię. Dlatego też podczas następnego demonicznego ataku, postanowiłem odskoczyć od zwinnego przeciwnika. Co umyśliłem to też uczyniłem. Demon przygotowany na to, że będę parował kolejny cios zaatakował jednak uciął powietrze, gdyż zwinnie odskoczyłem do jego prawej strony. Po odskoku w czasie, gdy demon przeciął powietrze i nie napotkał spodziewanego oporu wychylił się zbytnio i osłonił swą ręką dzierżącą broń. Nie mogłem stać biernie i błyskawicznie uderzyłem toporem w jego rękę poniżej łokcia. Bo chwili sterczał już tylko kikut. Demon odskoczył do tyłu i z wściekłością przystąpił do kontrataku. Machając zakrwawionym kikutem odrzucił tarczę i chciał pochwycić mnie swymi szponami, żeby w dalszej kolejności wgryźć się w moje ciało. Poczekałem, aż przystąpi do ataku. Wtedy błyskawicznie zasłoniłem się puklerzem po którym zgrzytnęły pazury stwora. Wykonałem szybki piruet i znalazłem się za plecami demona. Wykorzystując dogodną pozycję zaatakowałem błyskawicznie i mocna wbijąć topór prosto w czaszkę stwora z otchłani.
1x ogrzy demon
1x pospolity demon
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej