Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wyzwolenie Zuesh

<< < (186/191) > >>

Xvier aep Deler:
// przed nim otwarte pole demony wybiegły z miasta na nasza formacje są mocno zdziesiątkowane przez ostrzał z "moich" armat xd

Hagmar:
Iaesh qiash! Wypowiedział inkantację i wyciągnąwszy ręce przed siebie wystrzelił kolisty pocisk w łeb demona szarżującego na Silve. Impulsem woli pokierował go tak by zaatakował i zaszarżował na drugiego pospolitego paskudnego brzydala. Dwa potwory zaczęły pojedynek.

3x pospolity (jeden przejęty)
7x ogrzy

Mohamed Khaled:
Gdyby tylko Mohamed znał opisy Arusia.. to prawda, pospolite, choć niepozorne nazwą, do najłatwiejszych nie należały. Dlatego też, Mohamed raczej nie zamierzał narażać się na śmierć, czy też okropne okaleczenie. I tu właśnie, odegrać swe role mieli ogrzy demony, które nie były już tak potężne. Chociaż oczywiście, nadal były one śmiertelnym zagrożeniem. To właśnie dlatego, podchodził on bezpiecznie do następnego przeciwnika z Otchłani...
Był to Ogrzy Demon, jak zwrócono już okazję. Mohamed zmierzył bacznie swego przeciwnika, uderzając pierw to z prawej, potem z lewej i od góry. Wszystkie ciosy rzecz jasna zostały zablokowane puklerzem, którym bezproblemowo posługiwały się te stwory.
Nie miał wielkiego wyboru, musiał bo unieszkodliwić. Zamachnął się, ucinając przedramię z puklerzem, co zaowocowało tym, że nie miał się jak bronić. Zaczął namiętnie atakować toporem. Kolejny unik, schylił się i uderzył w nadgarstek, ucinając go.
To nie był jednak koniec, o nie! Teraz schylił się, ucinając jedną nogę, solidnym, męskim uderzeniem. Ten padł na ziemie, rycząc niemiłosiernie.
- To czas... - mruknął, stając nad demonem bez trzech kończyn. Zamachnął się raz, uderzając w kark. Potem drugi i trzeci, i czwarty... łeb odleciał.

6x Ogrzy Demon

Evening Antarii:
Ogary, które były na pierwszej linii,  już padły. Mijając dwugłowe ciała, Eve zbliżyła się do walczących ogrzych demonów. Schowała się za tarczą i wprawiała kiścień w ruch zamaszystymi ruchami. Ustawiła się w dogodnej dla siebie pozycji. W tym czasie zaatakowała ją jedna z bestii z idiotycznym rogiem na czole.
Osłoniła się przed ciosem toporem. Poczuła że uderzenie było silne, zadane z bezwzględnością. Jej broń jednak w tym czasie nabrała już siły, więc paladyn wyprostowała rękę, a kula wbiła się w szyję demona. Wiadomo, to nie zrobi mu wielkiej krzywdy. Tak wiec zablokowała kolejne uderzenie jego ostrza, zrobiła unik w bok ustawiając się tak, by swobodnie zaatakować. Demon zwrócił się w jej stronę, lecz Eve wybrała sobie miejsce za jego plecami. Upatrzyła punkt a jej ciało zmaterializowało się tam w kilka sekund. Każda komórka ciała, odzienia i broni. Kolczasta kula była rozpędzona więc dzięki odpowiedniemu prowadzeniu uderzyła w głowę przeciwnika, roztrzaskując  twardą czaszkę. Potem jeszcze raz zadała cios bronią, zabijając ogrzego demona.
Szybko rozeznała się w sytuacji i widząc jak jeszcze jeden pomiot idzie w jej stronę, skumulowała w sobie pozytywne emocje i miłe wspomnienia. Nad jej ręką, tradycyjnie, pojawiła się kula wypełniona magią z dziedziny życia. Eve wypowiedziała inkantację Izeshar!, posłała kulę po łuku wprost w jego brzuch. Pocisk zawirował w przed przeciwnikiem więc nie miał szansy zdążyć się przed nim  jakoś obronić. Ogrzy demon upadł z wypaloną na wylot dziurą.

//4 ogrzych demonów

Hagmar:
//Mohamed: Nie trafiłeś w przedramię demona i poślizgnąłeś się, mimo to demon trafił cię toporzyskiem w prawe biodro. Cios był słaby i ostrze zatrzymało się na kości. Szczęście że jeden z rycerzy Bractwa ubił maszkarę.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej