Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wyzwolenie Zuesh

<< < (183/191) > >>

Xvier aep Deler:
Znowu, armaty zostawiły po sobie chmurę dymu, na szczęście wszystko znajdowało się na otwartej przestrzeni, wiec dym zniknął w trymiga. Oczom krasnoluda ukazał się już mocno uszczuplony oddział piesków. 
- HAHA! Toście ich pany wyjebali! - wykrzyczał do swojego oddziału, na szczęście nie zdążył się odwrócić, miał to szczęście zobaczyć pana aragorna w akcji. O kurwesku! - zdziwił się krasnolud i to nie bez powodu bo jebło lepiej niż armaty. Było to coś niesamowitego.
Krasnolud zamyślił się na chwile, jednak nie było na to czasu. Ledwie co ogary zrównały się z naszymi oddziałami, a z miasta już wybiegły demony.
- Nie ma opierdalania! Przeładowywać! - Na Rashera! krasnolud modlił się aby nastąpiło to jak najszybciej.
Gdy armaty zostały załadowane, krasnolud natychmiast wydał rozkaz ostrzału.
- Napierdaaaaaalać! - i nie tracąc czasu na ocenianie strat od razu wydał kolejną komendę.
- ÂŁadować!

Hagmar:
//10x pospolity demon (reszta żyje ale ale nie jest w stanie się ruszać)

80x ogrzy demon (walnąłem się, miało być ich 100)

200m od nas.

10x ogar walczący z armią i Aragornem i resztą

 

Dragosani:
I tak oto rozpoczęła się bitwa. Z ruin miasta wypadły psie demony. Drago obserwował jak salwy z dział masakrują dziką hordę. Ostrzał odniósł całkiem niezły efekt. Podobnie jak późnieje strzały z broni dystansowej i magia Aragorna. A wampir obserwował i analizował. Przypominał sobie wszystko, co wiedział o tym typie demonów. To, jak walczył z ogarami w ośrodku kultu, wraz z Mogulem. Ognisty oddech, ostre zęby i pazury. Dwie głowy. Brak regeneracji, która wspomagała potężniejsze demony. Dzikie, zwierzęce zachowanie. Otchłanne psy były coraz bliżej, wpadły w szeregi rycerstwa i Kunan. Trzeba było przystąpić do działania. Wampir najpierw wyciągnął pistolet. Już dość dawno załadował go sobie, kula cały czas czekała na wystrzelenie i pogrążenie się w ciele przeciwnika. Teraz mogła spełnić swe przeznaczenie. Jeden z psów był może z dziesięć metrów od wampira. Znacznie bliżej, niż Drago strzelał już. Próbował zaatakować kogoś tam. Antares wymierzył szybko i strzelił, zanim ogar zdążył rzucić się na wybraną ofiarę. Huknęło, żelazna kula pomknęła w powietrzu i trafiła w pierś ogara. Przebiła skórę i mięśnie, wybiła się w serce i zmasakrowała je, oraz kilka innych narządów. Demoniczny pies warknął krótko i padł. Wampir szybko wysunął pistolet do kabury i wyrwał bułat. Był gotów do obrony i dalszej walki. Odskoczył, aby uniknąć ognistego podmuchu jednego z psów.
ÂŻelazny nabój:
49 - 1 = 48

9x Ogar

Hagmar:
Masakrowanie ogarów szło im łatwo, Aragorn oczywiście widział co na nich biegnie. Miał bardzo złe przeczucia... Jego oburęczne srebrne ostrze bez problemu dawało sobie rade z demonicznymi piesełami. Rąbanie ich było jak cięcie żywopłotu, wystarczyło tylko w odpowiedniej chwili wziąć zamach... robiąc piruet skosił dwa.

7x ogar

Evening Antarii:
Najpierw przypatrywała się walce, oceniała swoje szanse, oceniała jak groźne są poszczególne gatunki tych istot. W końcu sięgnęła z pleców tarczę. Potem wzięła też kiścień. Zdecydowała się nim walczyć gdyż po prostu czuła się z nim pewniej. A tarczą chciała się ochronić przed gorącymi podmuchami z paszcz ogarów.
Jeden właśnie zbliżał się w jej stronę. Wyobraziła sobie że to taki piesek, tylko trochę większy i z dwoma pyszczkami. I chyba merdał ogonkiem ale to nie ze szczęścia tylko z żądzy zabijania.
Evening zasłoniła się przed pierwszym "chuchnięciem" ognia. Potem odskoczyła w bok żeby nie uszkodzić tarczy. Wprawiła kulę kiścienia w ruch wyćwiczonymi ruchami nadgarstków. Wychyliła się zza swej ochronki a kolce poharatały jedną z głów. To rozjuszyło troszkę "pieska". Przed następnym jego atakiem Eve znów się uchyliła a potem znienacka zaatakowała od dołu. Zamaszystymi ruchami po łuku rozpędziła kulę która tym razem trafiła w ten pierwszy łeb, uszkadzając go boleśnie. Ogar zaskomlał, zachwiał się, ale drugi łeb, choć mocno uszkodzony, wyzionął jeszcze trochę ognia. Eve zdążyła przed nim uciec, choć płomienie trochę smagnęły tarczę. Zaatakowała znów kiścieniem pod ukośnym kątem zadając mocny cios w czaszkę.
Demoniczny ogar padł martwy wśród innych demonicznych cielsk.

//6xogar

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej