Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wyzwolenie Zuesh

<< < (182/191) > >>

Adaś:
Tymczasem niedaleko w głębi lądu:

W najwyższej komnacie, w najwyższej wieży siedział pewien człowiek. Człowiek który zwał się Adamusem, a który zostawał poddawany dość specyficznym torturom. Ów Adamus już sam nie wiedział jak długo znajduje się w niewoli, nie podejrzewając że ratunek jest bardzo bliski.
Tymczasem siedział on na łóżku próbując zebrać w sobie siły przed następnymi torturami, które tymczasem nie nadchodziły. Z jednej strony cieszyła go ta chwila spokoju, zaś z drugiej strony lękał się co go dalej czeka...

Hagmar:
50x ogar po salwie z armat.

Zbliżały się... 50, 40, 30 metrów. Dracon zaczął składać inkantacje przy 40 metrach, moc i czarna ruda pulsowały w jego żyłach a w palącym słońcu Zuesh można było dostrzec czarnawe smugi energii wydobywające się z palców dracona. Iaesh qiash xugro agrosh! Dokończył w ostatniej chwili klaszcząc nad głową i inicjując potężny wybuch mrocznej energii który rozerwał sporą część ogarów na obszarze 15m.

//Dotarły do linii wojsk

21x ogar  po moim ataku

Nawaar:
Dhampir właśnie takiego dystansu potrzebował, aby być coś teraz przydatny. Mając już załadowaną jednoręczną kuszę mógł ponownie wystrzelić. Jego bełt błyszczał w tym słońcu jak cała jego zbroja. Wyczekiwał dobrego momentu, kiedy jeden z ogarów się ładnie wystawi i ta chwila nadeszła, kiedy jeden z piesków otchłani chciał zaatakować rycerza ze świtu. Dhampir wypuścił bełta mówiąc.
- Teraz.
Wtedy właśnie zwolnił mechanizm a bełt poleciał przecinając suche powietrze. Srebrny pocisk sprawiedliwości trafił psiaka w klatkę piersiową, akurat po tej stronie gdzie znajdowało się jego serce. Widocznie szczęście sprzyja strzelcom, bo pieseł zatrząsł się chwilę szczęknął coś i umarł. Silvaster teraz poczeka na dogodną sytuację i ruszy w bój w raz z resztą ciężko opancerzonych wojaków. Wydobył z ziemi czarny miecz a kuszę i srebrny schował. Potrzebował teraz mocnej siły przebicia.

Pozostaje 21 bełtów

20x ogar

Hagmar:
Dracon powalił psionicznym impulsem skaczącego nań ogara - Leżeć! - rzucił odrąbując potężnym zamachem miecza dwa łby leżącego kundla. Ich ogniste oddechy sprawiały że w okół było podobnie jak w Otchłani, jednak nikt nie okazywał strachu. Hrabia powalił jeszcze jednego rozcinając go paskudnie. Wtedy też z miasta wybiegła horda...



15x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Pospolity_demon



150x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ogrzy_demon


//Pierwsze biegną pospolite, za nimi ogrze. 350m. od nas

Gordian Morii:
- ÂŁadnie się rozpoczęło. Najpierw drobnica, która miała sprawdzić teren teraz grubsza armia... Ciekawie, nie powiem ciekawie. - komentował całe "widowisko" siedzący na bezpiecznych tyłach Gordian. Nie śpieszno mu było do walki, wszak miał kto machać mieczem, a on nawet nie miał miecza, tylko szablę, a szablę nawet taką konkretną jaką miał przy pasie łatwo było uszkodzić na pancerzach, gdyż broń ta nadawała się głównie do pojedynków, jako niezwykle elegancka "przywara" szlachty. Fajnie też wyglądał dowódca, dyrygujący swoimi ludźmi właśnie za pomocą szabli, a gdy tym dowódcą był jeszcze kapitan jakiegoś bojowego okrętu, to już w ogóle było zajebiście.
Nie mniej, rannych jakoś nie było zbyt wielu. Tam przytachał ktoś towarzysza lekko przypieczonego przez palące słońce, ale cóż na udar poradzić mogło tylko wiadro zimnej wody i trochę odpoczynku. Witalitą nie był więc nie miał jak pomagać. Przez to sobie siedział i powoli zarumieniał ręce i twarz poddając się zabiegowi tzw. kąpieli słonecznej.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej