Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wyzwolenie Zuesh
Nawaar:
Dhampir ruszył do ataku mając w rękach dwuręczny miecz z rudy ruszył w bój. Wybrał sobie jednego ogara, który walczył z tłumem paladynów i innych wojowników. Silvaster wiedział, że nie ma szans z więcej niż jednym przeciwnikiem dlatego nie pchał się w stada tych stworzeń. Wtedy właśnie rozglądając się jeden z nich zaszedł go od tyłu i użył przewrócenia. Tego Silvaster się nie spodziewał i poleciał na ziemie uderzając twarzą. Jego miecz gdzieś poleciał, ale nie miał czasu na orientowanie się gdzie jest, bo zaraz miało dojść do rozszarpania. Dhampir już to wyczuwał, więc odruchowo wyjął srebrny miecz za pasa i zamachnął się w stronę pleców. Ostrze dosięgło łapy pieseła obcinając ją dając szanse na wygranie tego pojedynku. Bękart wykorzystując okazję przewrócił się, kiedy pies zaskomlał wtedy też ogar chciał zionąć ogniem, lecz dhampir go uprzedził i zamachnął się ostrzem trafiając w szyje obydwie głowy udaremniając atak. Posoka ogara ściekła na jego pancerz, a on sam za chrząkał zatoczył się i padł na Silvastera. Zwierz przygniótł ciałem jego nogi, co nie bardzo spodobało się dhampriowi, który teraz próbował ściągnąć zwłoki z siebie.
5xogar
Mohamed Khaled:
Mohamed wystrzelił pierw bełt ze swojej kuszy, potem narzucił ów broń na plecy i ruszył biegiem na spotkanie ogarom. Oczywiście, nie był na tyle głupi, by samemu rzucić się na ogara. Odnalazł sztukę, którą ktoś się już zajmował, tak na wszelki wypadek. A nóż, nie będzie musiał stawać oko w oko. Nie miał w sumie szans.
Odnalazł jedną sztukę, ostatnią.. Zostało ich na polu pięć, tyle udało mu się zliczyć, gdy biegł i omijał.
Stanął naprzeciwko bestii, wystawiając w jego stronę katanę. Bestia ruszyła, dwie głowy sprawiały, że chłopaka przeleciał chwilowy strach, któremu jednak nie dał zapanować nad swym ciałem.
Bestia zaatakowała. Rozpędziła się i skoczyła, chcąc go najpewniej przewrócić. Wtedy też, Kruk zwinnie odskoczył na bok i zamachnął się. Gdy ogar wylądował na ziemi, ostrze wbiło się w skórę na karku, rozcinając do środka skórę. Pierwsza głowa była w połowie ujebana, tak przysłowiowo mówiąc.
Szybko odskoczył od nadlatującego ognia, który dość poważnie by go poparzył, ot co! Znów mocno się zamachnął i uderzył w to samo miejsce, tym razem konkretnie pozbywając się głowy. Otchłańczyk zaryczał ostro, nadal jednakże żył. Tak, została druga głowa, tak samo niebezpieczna jak poprzednia. Znów zionęła ogniem, na co kruk zrobił <ignorant>. Potem unik.
Bestia ponowiła zionięcie ogniem, już po raz trzeci. Jakie to upierdliwe, doprawdy.. Schylił się i przeturlał w bok, skąd teraz miał doskonałe miejsce do ataku. Chwycił inaczej katanę, po czym machnął ją w górę, w podbródek bestii. Zostawił głęboką ranę, gdzieś do środka, którą pogłębił kolejnym ciosem, tym razem z góry. Głowa została odrąbana, krew spłynęła wolno na jego ubrania, a sama bestia padła martwa na ziemie.
4x Ogar
Nawaar:
Dhampir zrzucił truchło psiaka z siebie, bo trochę to trwało ale teraz wstał i widząc wygibasy maurena wziął się w garść. Najpierw schował srebrny miecz i odszukał swojej czarnej dużej zguby. Znalazł go wbitego nieopodal siebie następnie chwyciwszy go zaatakował pieska, z którym ktoś już walczył. Zauważył kunana, który słabo sobie radził z przeciwnikiem i postanowił mu pomóc. Bestia starała się zaskoczyć czymś dużego kota, a ten nie dawał się złapać w żadną pułapkę, kunan był po prostu zwinniejszy do psa. Jednak jak na nieszczęście drugi zaszedł do od tyłu i skoczył obalając kociaka. Miał teraz dwie bestie na głowie, które już go zamierzały rozszarpać na kosteczki. Silvaster dobiegł do pierwszego przeciwnika nim ten, cokolwiek zrobił i dźgnął go w brzuch tak mocno, że aż ostrze wyszło na wylot. Miecz cały skąpany we krwi i flaki przeciwnika wyglądał zabójczo, ale dhampir nie miał czasu na jego wyciągnięcie, więc go zostawił i dobył srebrnej klingi. W dosłownie w tym samym czasie pieseł otchłani ugryzł go w nogę widząc jak zabił jego kumpla. Jednak jego atak nie powiódł się, bo zbroja chroniła przed takim atakiem, więc bękart jedynie pokiwał, że ogar źle zrobił i kapnął go drugą stopą. Ogarn zapiszczał, ale już więcej tego nie zrobił, bo dhampir zrobił jednej duży krok i najpierw szybko wbił ostrze w łeb jednego, by natychmiast go wyciągnąć i zamachnąć się na czachę drugiego. W ten sposób obie głowy miały czaszki i mózgi na wierzchu. Taki niecodzienny widok, bo resztki zawartości głowy zostały na mieczu i na ziemi razem z krwią. Dwie bestie padły teraz jeszcze podniósł kunana i kiwnął mu głową, i czekał na dalszą akcję.
2x Ogar
Hagmar:
//Ogary padły, 4 pospolite demony i 15 ogrzych dobiegło do armii. Zaczęła się kotłowanina.
//Pozwoliłem sobie strzelać za Xviera i zredukować te liczby tak by wam szybciej poszło ;)
//Błagam, nie rzucajcie sie sami na pospolite, oczywiście ww ewentualnej próbie samobójstwa nie przeszkadzam.
Nawaar:
Silvaster nawet nie zorientował się, kiedy padło tyle bestii. Widocznie bractwo i Xvier się nie pierdzielili, a zajęty walką dhampir nawet nie usłyszał nie lubianych, przez niego wystrzałów? Tak się zastanawiał dopóki w całym tym rozgardiaszu i nie doszedł do niego rogaty demon. Cholerne skurczybyki nie dość, że duże to i twardsze od stali jak się przekonał na przykładzie Szeklana. Tak sobie przypominając dawne chwile topór przeciwnika trafił go w bok. Silvaster, przez to wszystko zapomniał gdzie się znajduje i by stracił pół ciała gdyby nie zbroja. Topór ze stali ześlizgnął się, po płytowej zbroi jak krople deszczu. Wtedy też odsunął się do przeciwnika robiąc kilka kroków do tyłu, a demon nie dawał za wygraną wymachując ciągle toporem i puklerzem. Dhampir cały czas dzielnie blokował ataki dopóki nie zszedł bardziej do prawej strony. Wtedy stworzenie otchłani podniosło toporzysko i próbował zamachu swą tarczą. Silvaster wtedy doskoczył i przeciągnął srebrnym mieczem, po jego brzuchu i szybko przeszedł pod jego łapą chowając się za jego plecami. Potwór zrobił grymas na twarzy i zaczął się miotać, ale nie na długo bo znów wyłapał srebrną bronią, która przebiła jego plecy wtedy to aż zawył. Dhampir zrobił tak jeszcze kilka razy i demon uległ, bo rany były zbyt bolesne i głębokie a poharatane plecy, i kręgosłup zmusiły go do padnięcia na cztery łapy i wyłożenia się jak długi. Dla pewności bękart wbił jeszcze srebrna klingę w czaszkę bestii niszcząc jej mózg.
14xogrzych demon
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej