Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wyzwolenie Zuesh
Hagmar:
Gdzieś tam Vashir wstał i skinął draconowi.
- Ta, dlatego chcemy dojść do Bisory jutro za dnia. Wstał ziemi - Koniec postoju panienki! Wymarsz!
00:59
Xvier aep Deler:
Krasnolud wstał razem z innymi, ogarnął sie zakąsił jeszcze troszke chebka podwędzonego z zapasów, napił sie wody i ruszył razem z oddziałem.
- No to teraz przynajmniej można iść w takiej temperaturze!
Dragosani:
Nastała noc, a Drago jednak nie wszedł do wody. Nie wiedzieć dlaczego, ale wyobraził sobie człekokształtną żabę wychodząc na brzeg. W jego wyobrazini owa żaba spojrzała na niego tymi swoimi wyłupiastymi oczami i zrobiła "Kum". Nie był to zbyt miły widok, więc wampir postanowił nie wchodzić do wody.
Po jakimś czasie ogłoszono wymarsz. Wampir rozejrzał się za znajomymi twarzami, coby samemu nie iść. Dostrzegł Bękarty i Aragorna i jeszcze kilka osób. Ale nie widział Eve. Po chwili namysłu skupieniem woli przemienił się w nietoperza i wzleciał w niebo, aby ją odszukać. I w sumie nie szukał długo. Dziewczyna siedziała pod drzewem, nieopodal obozowiska. Zleciał niżej i wylądował na piasku obok niej. Pisnął coś po nietoperzowemu.
Melkior Tacticus:
- A żebyś wiedział Xvier. ÂŁadnie to tu jest, ale praca w płytowej zbroi to tutaj masakra.
Nawaar:
- Dobrze, że widzę w ciemności to się przynajmniej nie potknę ani nie nadepnę na coś.
Tak powiedział wstając i rozruszał kark coś tam strzeliło, a potem jeszcze raz i wtedy mógł iść bez bólu w szyi. Silvaster hełmu nie zakładał jeszcze, bo nie było takiej potrzeby ale trzymał go w rękach, kiedy poprawiał ułożenie broni. W ten sposób nic mu już nie przeszkadzało i mógł spokojnie iść zwłaszcza, że teraz był jeszcze silniejszy niż normalnie za dnia i nawet Drago mógł czuć się bardziej w swobodnie na tyle, że zamienił się w nietoperza i poleciał w nieznanym kierunku.
- A ten gdzie?
Zapytał patrząc w górę i spoglądając na jego lot.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej