Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wyzwolenie Zuesh

<< < (166/191) > >>

Nawaar:
Te słowa powiedział ciszej, aby tylko jedynie jego słowa usłyszeli najbliżsi z siedzących tuż obok Silvy.
- Ja jednak na twoim miejscu siedziałbym z nim jak najdłużej. W końcu to będzie strefą wpływów, którą ktoś będzie chciał przejąć i mieć na własność tę wyspę.

Hagmar:
- Na przykład ja. To ma być i będzie marchia. Nie mam może talentu krasomówczego ojca - niech mu ziemia ciężką będzie - ale też potrafię negocjować Silva. A dwóch starych generałów dogada się szybko.

Evening Antarii:
Podczas gdy wszyscy rozmawiali, śmiali się i odpoczywali, Eve miała zamiar iść obmyć twarz z potu i pustynnego kurzu. Gdyby to był las czy łąka, albo inna pora roku, pewnie rozpaliłaby ognisko. Ale tu było naprawdę ciepło i dziewczyna chciała odetchnąć od wysokich temperatur. Wybrała sobie miejsce pod drzewem, ale niezbyt daleko od pozostałych obozowiczów. Nie chciałaby zostać sama w razie zagrożenia. Właściwie to nawet nie wiedziała co może się czaić w tutejszych zaroślach więc nie oddalała się zbytnio. Tam rozłożyła swój ekwipunek i trochę jedzenia i wody, które wzięła dla siebie z wozu.
Pozbyła się zbroi, po czym poszła nad wodę trochę się odświeżyć. Miała na sobie spodnie i bieliznę. Powierzchnia wyglądała na spokojną, wydawało się bezpiecznie. Umyła twarz nabierając wody w ręce. Zwilżyła ramiona, brzuch, a kropelki letniej wody miło i przyjemne zaczęły schładzać jej skórę.
Zaraz potem wróciła na swoje upatrzone miejsce, usiadła po turecku i zaczęła jeść pieczywo. Do tego kawałki wędzonego mięsa i koziego sera.
Czysta i najedzona, ułożyła sobie tobołki pod głową i okryła się. Nasłuchiwała sobie po prostu o czym rozmawia reszta, patrząc się w niebo. Gwiazdy były stąd doskonale widoczne, zlewały się tworząc niby białe drogi na nieboskłonie. Zupełnie jak rozlane mleko. A Fun gdzieś tam latał, nawet nie wiedziała dokładnie gdzie.

Xvier aep Deler:
A krasnolud po prostu siedział cicho i słuchał. Nie chciał sie wdawać w dyskusje z taka personą. Lepiej w końcu siedzieć cicho niż mówić innym co maja robić, przynajmniej jeśli są to osoby wyżej postawione.

Nawaar:
- Ma się rozumieć, że karty zostały rozdane?
Uśmiechnął się od tak i mówiąc dalej przestał się uśmiechać.
- Do tego jednak jeszcze daleka droga, a najpierw trzeba pozbyć się stada demonów

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej