Choć było parno, gorąco i ogólnie fuj dla wszystkich, Maurenowi nie było duszno. Mohamed urodził się na Ishgar, gdzie takie upały, jak tutaj, spotykano na co dzień. Uśmiechnął się. Niektórzy, docierając do Basir, będą najpewniej wykończeni i spaleni jak szaszłyki. Jemu to nie groziło, przynajmniej nie spalenie. Z pierwszą rzeczą, jest wiele kwestii spornych. Sam nie męczył się aż nazbyt, chociaż dłuższa wędrówka, z działami, otoczony ponad trzystoma osobami, mogło zmęczyć...