Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wyzwolenie Zuesh

<< < (148/191) > >>

Dragosani:
Bicie dzwonów obudziło także wampira. Na zewnątrz było już szaro, był poranek. Wstrętny, paskudny i znienawidzony poranek. Drago wstał niezbyt chętnie. Tylko w majtach podszedł do sporej miski z wodą, która to stała sobie w jego kwaterze. Widocznie koty dowiedziały się co nieco o swoich wybawcach i umożliwiły im normalne wymycie się. Bo same pewnie myły się lizaniem. Antares więc obmył się na tyle, na ile było to możliwe w takich warunkach i założył pancerz. Sprawdził jeszcze, czy zakrywa całe ciało. Zabrał broń i wyszedł na zewnątrz. Akurat wychodził także Aragorn, więc dołączył do niego.
- Bry - przywitał się.

Hagmar:
- To się okaże Drago, dlaczego wszyscy zawsze zakładają że dzień jest dobry co, skoro dopiero się zaczął?

Dragosani:
- Może te słowa dotyczą poprzedniego? - odparł pytaniem wampir. - A był on chyba nie najgorszy. Jak na taką sytuację. - I szli tak sobie do bram miasta. Szary poranek był chłodny, lecz niewątpliwie był także zapowiedzią słonecznego i w miarę ciepłego dnia. Najgorsza pora na bitwę przynajmniej dla wampira. Ale trzeba będzie sobie jakoś poradzić.

Nawaar:
Dhampir obudził się, kiedy nagle dzwony zaczęły bić, ale mając jeszcze trochę czasu ogarnął się. Poszedł najpierw się dokładnie umyć, bo teraz wyglądał jak siedem nieszczęść i oczywiście umył swoje blond włosy. Te sam, które zostały zaniedbane podczas walk. Gdy włosy nabrały swojego jasnego blasku ubrał się i poszedł jeść. Na pusty żołądek się nie walczy, więc zrobił sobie szybko jajecznicę na boczku i herbatę. Posiliwszy się poszedł się odziać w zbroję starannie nakładając każdy element aby nigdzie nie było luzu ani szpary, a następnie wziąwszy bronie mógł iść na spotkanie z przeznaczeniem. Wypacykowany i ubrany ruszył na miasto samotnie. Jego blond włosy falowały na wietrze a słysząc ciągłe bicie dzwonów ruszył w jego stronę. Tam pewnie zbierali się wszyscy zdolni do walki. Silvaster widząc Aragorna i Draga podszedł do nich.
- Jak tam?
Zagadał.

Hagmar:
- Czeka nas walka w 30 stopniowym upale. Witamy na sawannie kurde... ale przynajmniej nie będzie padać, przez dwa miesiące... Fajnie co?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej