Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wyzwolenie Zuesh
Nawaar:
- Zajebiście! Aż żałuję, że nie jestem teraz jaszczurem.
Uśmiechnął się lekko.
- To będzie jak droga, przez mękę ale przynajmniej wiemy gdzie zapodział się Adamus, pijaczyna i ruchać wszystkiego co żyje. Nigdy nie sądziłem, że seksem można wyjść nawet z takich opresji toż to normalna niedorzeczność jest.
Hagmar:
- Młody jesteś, życie potrafi zaskakiwać Silvasterze.
Dragosani:
Drago machnął tylko ręką na wzmiankę o upale. Dla niego to nie problem. Ale samo słońce już tak. Ale mówi się trudno.
- Wczoraj żył - sprostował za to słowa Silvastera. - Ta pannica miała wystarczająco czasu, aby dowiedzieć się o odbiciu miasta i zabiciu w gniewie swojego zwierzaczka. Szczególnie, jeśli w mieście było więcej astralnych demonów, niż ten jeden. W sumie były jeszcze co najmniej dwa behemoty, a opętanych jakoś nie było widać. Może ta szamanka zadziałała. Tak swoją drogą, wiesz kto to, Aragornie?
Nawaar:
- Na wasze lata to ja gówniarz jestem, ale mniejsza o to. ÂŻycie powinno ciągle zaskakiwać inaczej staje się ono nudne, a zwami zawsze coś ciekawego i nieobliczalnego się dzieję.
Znów się uśmiechnął, ale na słowa wampira zrobił kamienną twarz.
- To zależy jak się sprawował. Jeśli był w tym dobry to, może go trzyma w jakimś lochu. Jeżeli jednak nie, to zabierzemy chociaż jego zwłoki zasłużył sobie na normalny pochówek.
Hagmar:
- O ile zostały jakieś zwłoki... co do szamanki, ma na imię Shiala. Jest trochę oschła i straszna kiedy gada o przeznaczeniu i religijnych bzdetach... Ale jest dobra w łóżku. - odpowiedział kompanom, taa. W nocy miał niezapowiedzianą wizytę tutejszej duchowej przewodniczki. Chciała go dobrze poznać, on też. No i tak poznawali się dokładnie i dogłębnie przez pół nocy. - Także tego...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej