Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wyzwolenie Zuesh
Hagmar:
Dracon wyskoczył z namiotu, chwycił za kredę noszoną przy "przyborniku nekromanty" i zaczął rysować dziwne kreski i szlaczki na bruku.
- Gotowe! - krzyknął. Oczywiście zamieszanie zwróciło na nas uwagę wszystkich.
Vashir też wyszedł z namiotu.
- Czemu? Valoor, czemu?
Gordian Morii:
Bo nie było dżemu. - przeleciało błyskawicznie i podświadomie w umyśle Gordiana, tak że Morii prawie parsknął śmiechem. Nie mniej jednak wytrzymał. Stał zaraz za tym wielkim kocurem i patrzył co tam teraz za atrakcje dziać się będą.
Dragosani:
Drago pchnął kanclerza prosto w pułapkę, tak aby opętany wylądował w jej centrum. Teraz mogli sobie z nim pogadać. Lub raczej z tym, co siedziało teraz w jego ciele. Zerknął na Vargasa, aby upewnić się, że wszystko w porządku. Chyba uratował generałowi życie, czy coś w tym guście.
- Jest opętany - odpowiedział Vashirowi. - Zaraz pewnie zacznie kląć i pluć.
Nawaar:
Dhampir nagle wstał i spojrzał na widowisko. Całe szczęście, że to nie był on. Wiedział już, co się będzie dziać i zaraz będzie egzorcyzm i sypanie solą. Nie wiedział, że tego używa się do ranienia demonów będzie musiał to wypróbować. Teraz skomentował całe wydarzenie.
- Następny opętany! Ciekawe ile będzie jeszcze takich?
Zadał to pytanie właściwie do siebie i do ogółu.
Mohamed Khaled:
- Pewnie tylu, ilu w tej armii jest demonów wyższego rzędu, które po śmierci potrafią wejść w czyjeś ciało..
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej