Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wyzwolenie Zuesh
Hagmar:
- Valoor jest starym uparciuchem. Nie chciałem czekać tygodnia na wasze posiłki, chcieliśmy naprawić okręty i odesłać kobiety i dzieci na Valfden. - powiedział Khal, szczerze - Przekonał Rade że nie trzeba, tej samej nocy zaatakowały demony. Panie Morii, proszę nie zwracać uwagi na jego zachowanie...
Valoor
- Uważam że nasi ludzie trafiliby tam do burdeli w najlepszym wypadku. Chcecie niewolnictwa? Pfff... Kanclerz wstał i wyszedł.
Khal
- Przepraszam, ale przynajmniej możemy zacząć rozmawiać jak cywilizowani ludzie.
Dragosani:
Wizja uderzyła w umysł Dragosaniego nagle. Nie spodziewał się jej. Ale tak czasem działała pamięć krwi, gdy nie skupiało się na wydobyciu wspomnień. Przychodziły same. Zamknął oczy, aby wychwycić jeszcze jakieś szczegóły. Miał jeszcze trochę krwi we filce, gdy wstawał. Podszedł do grupy arystokracji. Obrzucił zebranych szybkim spojrzeniem. Czy krew należała do kogoś z tych kunan?
- Aragornie. Musimy porozmawiać - powiedział do dracona. Jego ton mówił dość jasno, że ma to być rozmowa na osobności. Ewentualnie w towarzystwie Funerisa, Gordiana, czy kogo tam.
Hagmar:
- Panowie wybaczą. - odpowiedział i opuścił namiot razem z Dragiem - Mów.
Gordian Morii:
- No cóż widać nie jestem godzien by nawet uzyskać odpowiedzi... cóż. - odparł Gordian odprowadzając wzrokiem tym razem przerośniętego dachowca.
- Wielki Khalu, jak to jest, że Ty jako absolutny władca pozwalasz sobie na takich doradców, którzy z dala szykanują sąsiadów, w bezpośredni sposób proponujących sojusz? To co mówiłem było szczere, nie widzę więc sensu by powtarzać to drugi raz, ale czy już na tym świecie nie ma czegoś takiego jak zaufanie? Ja osobiście widzę was jako partnerów handlowych, gdyż już w tym momencie zauważam, że to czym dysponujecie zdecydowanie różni się od naszego asortymentu. Czemu więc nie pracować na wspólne lepsze jutro? Osobiście mogę zapewnić, że nie mam najmniejszego zamiaru zagarniać dla siebie więcej niż trochę miejsca w porcie do którego mogłyby wpływać moje statki handlowe.
Dragosani:
Drago uniósł fiolkę z resztka krwi na wysokość oczu, tak aby ją zademonstrować.
- Dostałem to w lazarecie. I z tego co udało mi się przypadkowo wyczytać, należy do kogoś ważnego. Kogoś kto zajmuje tutaj wysokie stanowisko - zaczął wyjaśniać. - Ten ktoś działa z demonami. Kunanie mają gdzieś tutaj zdrajcę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej