Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wyzwolenie Zuesh

<< < (128/191) > >>

Mohamed Khaled:
Kruk chwilowo zawitał do sali, tak na sekundę, by odpocząć. Nie był jakimś hybrydą, nie był też wampirem, które nie męczą się. Był prostym, czarnym wojownikiem, obecnie skąpanym w krwi.
- Przepraszam.. Można się gdzieś tu obmyć, wolałbym nie spacerować wśród tych wszystkich osób umazany krwią tych ścierw Kunan otchłani..

Gordian Morii:
Gordian kończył w tym czasie zbierać szpargały. Pochował wszystko do torby a "resztki" Szeklana zapakował do torby,którą zamierzał gdzieś tam spalić w najbliższym czasie. Orkowie którzy przybyli z Xivierem ułożyli Szeklana na noszach i dość łagodnie pomaszerowali z nim w kierunku okrętu.
- Taa, teraz najgorsze 48 godzin... - rzekł do kogoś tam Gordian odprowadzając wzrokiem odchodzących orków.
- Jeśli jest silny i gorączka nie zaatakuje zbyt mocno to będzie żył. Inaczej... cóż chyba lepiej byłoby go pchnąć nożem.
Umył ręce w miednicy z wodą i podszedł do namiotu arystokratów.
- Hrabia Gordian Morii. Kapitan Królewskiej Floty Wojennej, uniżony sługa Jaśnie Króla Isentora I Aguili, witam panów. - powiedział kłaniając się dworsko zebranym możnym.

Evening Antarii:
Paladyn usiadła sobie wygodnie. Najpierw rzuciła okiem na to, co było na stołach. Znajdowały się tam przeróżne przysmaki kunan, a także dania popularne na Valfden. Jakby nie patrzeć, walka była dość męcząca i Eve zdążyła zgłodnieć i się zmęczyć. Oczywiście wymagające treningi zwiększyły jej wytrzymałość itd. lecz wolała najeść się i napić przed kolejnymi starciami. Poczęstowała się kawałkami sera i chrupkiego pieczywa. Do tego napiła się ciemnego piwa. Potem spróbowała jakiegoś słodkiego owocu, pewnie tutejszego przysmaku.
-Hm? A, możemy iść, pewnie przyda mu się trochę "wsparcia"...

Dragosani:
A Drago olał politykę. Jak inni tak bardzo chcieli, mogli się w nią bawić, nawet jeśli by im niespecjalnie szło. Kiwnął głowa do pomocnego kunanina i poszedł sobie do szpitala polowego. Tam wszak mogli mieć krew. To, że nie było jej pośród innych trunków dziwne w sumie nie było. Jednak w głębi serca Draga zdziwiło to, że kunannie zdawali się nie żywić irracjonalnej urazy dla całości rasy wampirów "bo tak". Ale to nawet dobrze. Tak więc Drago poszedł do lazaretu, aby poprosić o nieco krwi.

Funeris Venatio:
Za Gordianem przyszedł więc Funeris Venatio ze swoją narzeczoną. Szli dumnie, anioł rozprostował nieco prawe skrzydło, obejmując nim swoją ukochaną. Stanęli obok Pierwszego Kapitana Valfden i skłonili się dwornie.
- Ta oto piękna dama to moja narzeczona, szlachetna Evening Antarii, szlachcianka Afers i z bożej łaski Zartata paladyn Bractwa ÂŚwitu. Ja zaś jestem Funeris Venatio, baron kadev, wojownik Pana ÂŚwiatła i Marszałek jego zbrojnego ramienia na Valfden. Z wielką przyjemnością witamy gospodarzy jakże zacnego ludu Kunan, który trawi ta straszliwa plaga.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej