Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wyzwolenie Zuesh
Gordian Morii:
Gordian hasał sobie beztrosko siekając kolejne ogrze demony gdy ktoś, a tym kimś był Aragorn zaczął wzywać medyka.
- Ja pierdolę... wstępuję do Paktu i zostanę witalitą... Będę miał przychód jak jasna cholera. - powiedział i uskakując przed nadciągającym ciosem topora wystrzelił jeszcze z drugiego pistoletu w bebech demona mając nadzieję, że któryś z braci dobije skurwiela.
Nie odwracając się ruszył biegiem w stronę Aragorna zastając opłakany widok.
- Nosz ja pierdolę, kto go dopuścił do walki, przecież dopiero był szyty?! - krzyknął rozglądając się za swoimi szpargałami
- Xivier dawaj. - rzucił tylko i porwał torbę z rąk krasnoluda.
- Ktoś ogarnia tutaj jakieś zaklęcie z magii ognia? Albo ma może taką runę?
Hagmar:
- Ja, znam pirokineze. Mam go przypiec?
Mohamed Khaled:
Kruk prychnął pod nosem, powstrzymując się od śmiechu.
- Magów to my nie wzięliśmy...
Hagmar:
- Tak? Chyba się zapominasz Mohamed...
Gordian Morii:
- Tak. Ja będę uciskał, a Ty mi go przypieczesz tak tylko, żeby krew przestała cieknąć. Później już go zszyję, ale póki co to jedyna opcja. - powiedział i złapał za pozostałą część ramienia jaszczura. W międzyczasie drugą ręką wyciągnął flakonik z eterem i zębami odciągnął korek zadbawszy o to, by samemu się nie "machnąć". Kawałek czystego płótna zamoczył owym dziwnym roztworem i przyłożył do pyska jaszczuroczłeka.
-Xivier przytrzymaj tę szmatę żeby nie spadła. Aragorn napierdzielaj ogniem, ale krótko, żebyś nie spalił mięśni.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej