Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wyzwolenie Zuesh

<< < (120/191) > >>

Mohamed Khaled:
Kruk po ujebaniu łba jednemu z demonów, nabrał pewności co do tego, że da radę. Fakt, było to okupione ranami, czy nawet śmiercią, ale wiedział, że jeśli się postara, da radę zrobić wszystko. Na horyzoncie pojawił się kolejny demon, tym razem taki, który zajęty był kotem.
Ruszył więc do niego, z nadzieją pomocy Kunanowi, który widząc nadchodzącego sprzymierzeńca, czmychnął na bok, żeby się pozbierać...
- Chodź tu, ty kupo mięcha! - zakrzyknął, uderzając ostrzem w tył głowy i lekko go rozcinając. - A może się boisz?
Demon zaryczał, potem zamachnął się toporem. Kruk schylił się pod ciosem, uderzając chwilę potem pod pachą i ucinając całą rękę, nie tylko przedramię. No i zaczęła się regeneracja. - Też bym tak chciał...
Demon odrzucił puklerz na bok, dobywajac swych pazurów i tnąc w stronę Kruka. Uskoczył o włos, poczuł wiatr, nad głową, gdy ręka smagnęła go po włosach..
Szybko uniósł ostrze w górę, potem w dół i ciął po nodze. Bestia padła na ziemie, zaryczała i zaczęła się regenerować.
Kruk jednak, z uwagi na to, że mógł go capnąć, uderzył jeszcze w drugą nogę i rękę, tak że miał teraz wszystkie cztery kończyny do regeneracji.
Zamachnął się i .. pierwszy cios spadł na kark ogrzego demona, wpijając się w skórę. Wyciągnął ostrze i... kolejny cios spadł, tym razem głębiej się zagłębiając, zatrzymując się dopiero na kręgach. Znów się zamachnął i znów uderzył, tym razem przełamując kręgi i docierając na dół. ÂŁeb jednak nadal jakoś się trzymał. Buf! Ostatni cios spadł na szyję, łeb potoczył się na bok, a demon zawył i umarł jak ten kot pod płotem.

A potem odskoczył, gdy zobaczył, co stało się z jego towarzyszem.. Szybko wsunął katanę do pochwy i pobiegł do niego, omijając sprawnie każdego napotkanego. Też chciał pomóc, a co!

13x Ogrzy Demon

Xvier aep Deler:
//usuwam ;c

Hagmar:
- Głęboka rana cięta i ujebane ramie, ja bym go nie rusza... Padnij! - Krzyknął do Thema wyciągając przed siebie ręce gotowy do rzucenia czaru w pędzące demony.

//Im nie odrastają ręce  <ignorant>

Xvier aep Deler:
Krasnolud wypatrzył kłopoty przyjaciela, zjawił się koło niego, na szczęście miał przy sobie torbę medyka.

Nawaar:
Dhampir widział, że demony padały jak muchy, ale kiedy zobaczył jak Szeklan znów obrywa zrobił tak <facepalm>. Wielki najemnik, który pierwszy otrzymał awans padł jak mucha, ale jeszcze dychał bez ręki, ale dychał. Jednak Silvastera nie obchodził teraz towarzysz, bo na karku znowu miał jednego z tych bydlaków, który czekał aby zabić biednego Silvastera. Dhampir raz za razem parował atak topora, a puklerza starał się unikać. Widząc nagle, że demon zamierza go zaatakować jednocześnie ze swych broni, po prostu padł na ględę. Bronie rogatego uderzyły o siebie dając bękartowi czas na atak. Silvaster wykorzystał dany mu czas i poziomym machnięciem pozbawił demona prawej stopy. Tan powoli się zataczał, ale nim się przewrócił Silvaster ponownie zadał cios i uciął znów jego stopę, ale tym razem lewą. Potwór przewrócił się na plecy tracąc swoje bronie. Upadek wywołał huk, który dało się usłyszeć. Demon już leżał, ale próbował wstawać wtedy też dhampir wykorzystując swoją wampirzą siłę poderwał się na nogi i nadbiegał do demona. Jednak jeszcze potwór zaczął wymachiwać łapą, którą bękart szybko uciął z rany zaczęła sączyć się krew dość obficie brudząc jego zbroję. Kończąc już to przedstawienie wbił srebrny miecz w jego klatkę piersiową, po czym szybko go wyciągając wepchał go w jego paszczę. Potwór zawył i zaskomlał a na sam koniec dhampir przesunął ostrze go góry przecinając całą twarz i połowę czaszki. Rana spowodowana srebrem zabiła drania na amen.


12x Ogrzy Demon

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej