Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wyzwolenie Zuesh
Mohamed Khaled:
- Przepraszam, sir... - schylił głowę.
Hagmar:
Dracon impulsem woli wytworzył mały i słaby płomień nad prawą dłonią, za pomocą psioniki przystawił go do rany Szeklana przypiekając tak by przestała lecieć krew.
- Przeprosiny zanotowane, a teraz wracaj do walki!
Xvier aep Deler:
A Xvier stał i robił tak <huh>, gdy widział co oni z biedakiem wyprawiają, a demony jakimś dziwnym trafem nie interesowały sie nimi.
Hagmar:
//Przecie mamy wsparcie Xvier <facepalm>
Gordian Morii:
- Dobra wystarczy. Zostawcie mnie, chociaż wolałbym nie dostać siekierą między łopatki więc zostawcie mi kogoś w miarę ofensywnego. - powiedział puszczając kikut, chociaż zaraz zauważył jeszcze jedną ranę tym razem w boku jaszczura.
Z torby wyjął nożyce i przeciął paski skórzanego pancerza.
- Weźcie to ktoś wypierdolcie, bo w sumie to aż wstyd żeby najemnicy chodzili w takich futrach. - nie mniej nie było czasu na gadanie znów trzeba było zacząć cerować. Odkorkował miksturę leczniczą i za jej pomocą przemył ranę jak mniemał zabijając w ten sposób cały syf, który mógł się w niej znajdować. Pozostawił na chwilę ranę by krew zdążyła zakrzepnąć a w międzyczasie zajął się nawlekaniem nici z baranich jelit na igłę.
Zakrzywiona igiełka musiała poradzić sobie z dosyć twardą skórą jaszczura, a sam Morii musiał przy okazji dosyć sporo namęczyć się z zszywaniem skóry pod łuskami. Każdą płyteczkę trzeba było podnieść i wtedy dopiero zszyć, co było o tyle niewygodne, że wielki pan wicehrabia i kapitan klęczał w błocie na zimnej ulicy. Więc nie miał się nawet jak wyprostować.
- Szlak jasny wziął... - przeklął w połowie roboty, gdy plecy zaczynały piec go całkiem mocno. Dodatkowo pancerz nie pomagał mu zbytnio przez uciskanie karku i pleców.
Wreszcie skończył zszywanie boku. Zawiazując malutki supełek ukrył go pod większą łuską i odciął pozostałą nić. Z torby wyciągnął skalpel, którym oczyścił ranę z rozerwanych mieśni, którym groziła tylko i wyłącznie martwica po czym zajął się formowaniem skóry zwisającej bezładnie tak by dokładnie okryła ona kości barkowe i pozostałą część mięśni. W sumie stwierdził, że bark wygląda całkiem znośnie, bo ramię zostało odrąbane a nie zmiażdżone. Nie mniej musiał usunąć z niego pozostałą w stawie łopatkowej głowę gdyż to właśnie w tym miejscu pękła. Do tego zadania wykorzystał szczypce, którym najpierw ścisnął, a potem zwyczajnie wykręcił pozostałą część. Pusty staw przemył wodą - tak hahah przemył staw wodą... bardzo śmieszny suchar - i zajął się zasklepianiem ramienia. Pracował przez dłuższą chwilę mimo, że kilka metrów dalej wciąż trwała walka. Zszywał mięśnie i skórę, zamykał żyły i aorty, robił wszystko by skończyć jak najszybciej.
- Xivier masz zadanie bojowe. Leć na okręt po dwóch chłopaków. Będziemy musieli go usunąć z placu, bo i tak na nic nam się tu nie przyda. Pędź!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej