Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wyzwolenie Zuesh

<< < (90/191) > >>

Nawaar:
Dhampir już miał wszystko odłożyć, kiedy pojawiło się to... Wielkie bydle. Większe od pozostałych jakie dotąd widział i to się nazywa być skurczysynem z otchłani. Silvaster na chwilę spojrzał w głąb siebie i coś go w środku ruszyło. Zaczął czuć typowy elfi strach jego ręce zadrżały, a nogi lekko ugięły. Nie spodziewał się takiego obrotu spraw i chyba mu się wtedy zdawało, ale jakby zauważył czarną rękę, która sięga po jego duszę. Czyżby to była śmierć? Bękart momentalnie oblał się potem, że aż nie mógł przemówić a nawet dobrze dojrzeć. Jedynie, co mógł powiedzieć to.
- Napierdalać, Napierdalać!
Wtedy też bez celowania posłał bełta w bestię, który o dziwo poleciał w jego głowę. Silvaster liczył na to, że coś poczuje nim przyjdzie, po niego by go zabić.

23 bełty zostają

1x demoniczny behemoth (bez lewego oka) i ranny w głowę. 

Hagmar:
//50 metrów od strzelców, rozpędza się i szarżuje przywali w budynek za kilka sekund

Dragosani:
Słysząc okrzyk wieszczący nadejście behemota, Drago podbiegł do budynku, na którym stali strzelcy. W kilka sekund wspiął się po jego ścianie na dach. Tam podbiegł do krawędzi. I ujrzał behemota. Wielką górę mięśni i dzikiej wściekłości. Walcząc otwarcie mogliby mieć problem. Albo i nie, spore siły tutaj mieni. Niemniej jednak należało spróbować zyskać przewagę. Drago połączył swoją jaźń z fragmentem Krwawego Kryształu i pobierając jego moc, wyzwolił ją w zaklęciu Paraliżu.
- Aresh iaash! - krzyknął i skierował mentalne uderzenie w umysł behemota. Miał wielką nadzieję, że zadziała.

Gordian Morii:
Gordian w tym czasie bezpiecznie odprowadził okręt od brzegu. Nie mniej zauważył pędzącego bydlaka.
- Chłopaki jak myślcie co by zrobił Aragorn jakbyśmy pierdolnęli w niego z pościgowych? - zagadnął marynarzy, którzy w tym szykowali się do rzucania cumów.
- Bo ja wiem? Wyrwałby nam nogi z dupy? - odparł jeden z nich
- Wiesz jak to jest bez ryzyka, nie ma zabawy, ale masz rację. W końcu tam blisko są Ci cali Kunanie, Ostrzał w ich stronę mógłby być odebrany co najmniej dwuznacznie. Dokujemy.
Po tych słowach razem "zaparkowali" fregatę przy jak się teraz okazało przekrzywionej przystani.
- Wiedziałem, że coś jest nie tak. Pilnujcie okrętu. Idę tam coś się poplątać pod nogami.

Thoran:
- Pany gdzie rodzą się takie bydlaki ? - zapytałem retorycznie, po czym przymierzyłem naładowaną wcześniej kuszą. Celowanie było utrudnione ze względu na popłoch jaki powstał podczas pojawienia się wielkiego stwora oraz poprzez to, że jak mi się zdawało aż ziemia się trzęsła, gdy to bydle się do nas zbliżało normalnie jak w Jurrasic Parku. Podniosłem kuszę wycelowałem na tyle ile mogłem i wypuściłem po raz kolejny srebrny bełt. Srebrny błysk i w ułamku sekundy bełt trafił dziada prosto w klatę. Co prawda nie tam gdzie dokładnie celowałem, ale zawsze to coś. Bydle szarżowało, a tutaj niespodziewanie jakiś osobnik zaczął jak mi się zdaje czarować...

28x bełtów pozostaje

1x demoniczny behemoth (bez lewego oka) i ranny w głowę oraz w klatkę piersiową.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej