Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wyzwolenie Zuesh
Mohamed Khaled:
Wymierzył kolejny raz, tym razem biorąc na cel demona, który dobić miał Kunana, rannego bodajże w nogę. Wstrzymał oddech, zamknął oczy, uspokoił ducha i... puf! Bełt poleciał na ślepego, trafiając w ucho demona, na co ten ryknął przeraźliwie. Kruk wybuchł śmiechem.
19 pocisków
33x Ogrzy Demon (z tego jeden ranny w ucho xD)
TheMo:
Themo szybko biegł za towarzyszami po drodze ładując kuszę srebrnym bełtem. Gdy już dotarli na miejsce pocisk czekał na wystrzelenie. Bekart położył się za workami z piaskiem. Wychylił się trochę i oparł broń na worku. Obrał sobie za cel jednego z pomiotów piekielnych. Trzymał go już na muszce. Zaczął cicho śpiewać piosenkę...
-Rosną groby pod Kenin
Gdzie żołnierze nie śpią, a piekło jest sześć stóp pod ziemią
Tam czeka śmierć, nie ma dyskusji
Więc szarżuj i atakuj, gnaj do piekła i nazad!
Bełt poszedł na pohybel demonom, ku wolności Kunanom. Trafił w rannego już, od bełta Kruka demona bez ucha. Bękarci pocisk trafił między łopatki powodując zgon.
29xbełt
32x demon
Gordian Morii:
- Jak zwykle i weź tu sobie człowieku radź. Panowie rzucać cumy, dwóch na maszt rozłożyć mi jeden żagiel, kotwice w górę. - instruował marynarzy samemu zajmując miejsce na kasztelu rufowym łapiąc za ster.
Cumy odczepiono dosłownie w pół minuty, trochę dłużej trzeba się było pieprzyć z kotwicami, bo to jednak ciężkie skurwysyństwa były. Nie mniej jednak silne ramiona orczych marynarzy sprawnie zwinęły łańcuchy uwalniająć okręt, który powolutku zaczął dryfować wzdłuż nadbrzeża. Gdy wiatr pochwycił żagle fregata nabrała lekko prędkości, a Gordian zaczął delikatnie skręcać nią w prawo ustawiająć burtę równolegle do brzegu.
- Dobra chłopaki do dział. Jak usłyszycie wystrzał z pistoletów strzelacie i odpinacie działa. Szybko przetaczacie te z drugiej strony i czekacie. Strzelę drugi raz na znak drugiej salwy, migiem. - zawołał w kierunku orków, którzy posłusznie zbiegli na dolne pokłady działowe.
Okręt wlókł się niemiłosiernie, ale o to chodziło. Widział wyraźnie wszystkie demony szturmujące umocnienia, jak również strzelców rażących ich z dystansu, Był w tym momencie doskonale wystawiony na atak. Wszak wiele potworów posiadało skrzydła, a on nie przedstawiał jakiejś wielkiej siły bojowej. Powoli zbliżał się do celu. Minął walczących kunan i zasieki, poczekał jeszcze chwilę i sięgnął po pistolet odwodząc kurek.
- 3
- 2
- 1 - liczył na głos i na 1 nacisnął spust celując w kłębowisko demonicznego ścierwa. Nie łudził się nawet że trafił, nie chodziło o to kompletnie. Zagrzmiały działa wypluwając w kierunku ogrzych demonów prawdziwe morze drobnych metalowych kulek, płytek, gwoździ i innego zabójczego cholerstwa.
- Jeden... - zaczął liczyć nim nawet kwaśny dym zdążył opaść. Liczył kiedy może strzelić drugi raz, a dał tamtym 20 sekund na przeładowanie. Wiedział, że to krótko, ale to byli orkowie. Silne skurwysyny, dla których takie działo to była rurka z prochem. Wystarczyło odpiąć hak, odepchnąć lawetę i przyciągnąć tą drugą. Zdążą...
- Osiemnaście, dziewiętnaście... - wystrzelił z drugiego pistoletu. Działa zawtórowały mu głośnym basem. Druga salwa kolejny raz przeorała pole bitwy.
- Do żagli, pełna moc. Zawracamy! - krzyczał i odbijał w głębię basenu portowego. Teraz musieli spieprzyć...
Mohamed Khaled:
Widząc, że rannego dobił już Themo, szybko wychylił się zza osłony, opierając kuszę na ramieniu i tym razem celując. Wstrzymał powietrze, nacisnął spust i wypuścił życiodajny płyn śmiercionośny pocisk, który z ogromną mocą wbił się w czaskę kolejnego demona. O dziwo, nadal żył..
18 pocisków
32x Ogrzy demon (Jeden ranny)
Shandris:
Ech to na nic. Pierwsza strzała, która posłałam nawet nie wyrządziła krzywdy demonowi. Te paskudztwa regenerowały się nadzwyczaj szybko. Zauważyłam, że dopiero pociski wykonane z srebra są w stanie cokolwiek im zrobić. Ja jednak takich nie posiadał, więc usiadłam za osłoną i obserwowałam innych.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej