Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wyzwolenie Zuesh
Nawaar:
Dhampir usłyszał wystrzał z łodzi daleka i wiedział, że to Gordian zabawia się w najlepsze. Jednak chciał zabić kolejnego demona, więc tak zrobił. Wychylił się za balustrady i zaczął namierzać. Wybrał sobie takiego przeciwnika, który był bardzo zajęty walką z kotami. To mógł bez problemów go zabić i tak właśnie zrobił. Demon miał zaatakować jednego z kunan, ale w tym czasie wystrzelony bełt przez Silvastera trafił go w potylicę. Potwór obalił się do przodu nie mal przygniatając dużego dachowca, lecz ten w porę uskoczył do tyłu. Dhampir po zakończonym ataku schował się i ładował ponownie kuszę.
25x bełtów pozostaje
31x Ogrzy demon (Jeden ranny)
TheMo:
Themo schował się całkiem za workami i ładował swoją kuszę kolejną srebrną dawką wolności. Przy tej czynności zaczął śpiewać, by dodać otuchy walczącym kompanom.
-Do granic zbliża się,
Czeka mała grupka wojska,
Czterdziestu ludzi w niej...
Sami są...
Trwają wciąż...
Zuesha ziemia w ogniu,
Już wojna tutaj jest,
Ostro demony pchają do przodu,
Dokoła wojny rzeź!
Wkoło rzeź!
Brońmy się!
Osiemnaście dni batalii
Nie mając żadnych szans
Garstka w imię wszystkich aż siłl zabraknie nam!
My!
Będziemy kąsać was!
Kły w kark!
Gdy zobaczycie nas!
My!
Pójdziemy z bronią w tan!
Trwa bój!
Stawimy opór wam!
Choć nadaremno trwamy,
Ich liczba miażdży nas,
Wrogim ogniem posiekani,
Nie zamierzamy paść!
Opór trwa!
Oddział stoi!
Jedność w nas!
Siła w nas!
Wolności bronić nam kazano
Więc tak czynimy!
Rozkaz wykonano
Pośród miażdżących sił!
My!
Będziemy kąsać was!
Kły w kark!
Gdy zobaczycie nas!
My!
Pójdziemy z bronią w tan!
Trwa bój!
Tak trzeba czynić nam!
My!
Będziemy kąsać was!
Kły w kark!
Gdy zobaczycie nas!
My!
Stawimy opór wam!
Trwa bój!
Tak trzeba czynić nam!
Akurat z ostatnim wersem rozległ się szczęk zwalnianego zabezpieczenia. Powrócił do pozycji strzeleckiej i obrał sobie za cel kolejnego demona. Zauważył, jak jeden się miota z bełtem w czaszce. Postanowił ukrócić męki biedaka. Nawet wroga trzeba szanować. Przyparł kuszę do barku i nacisnął na spust. Bełt wyleciał ze świstem z mechanizmu i pomknął na rannego stwora. Lecz przez jego niekontrolowane ruchy nie wbił się prosto w czaszkę, czy tułów. Trafił w pewien strategiczny punkt pomiędzy nogami, przeszywając te ważne organy na wylot. Po tym pomiot piekielny zawył i padł.
28 srebrnych bełtów
31x ogrzy demon
//Mohamed, ty ranisz, ja dobijam :)
Funeris Venatio:
Funeris widział, że "Miecz Boleści" obraca się burtą do odpowiedniej części nadbrzeża, z której zostali przed momentem wycofani broniący się Kunanie. Demony poczuły, że przedrą się bez żadnych strat, zaczęły więc szturmować jeszcze zacieklej umocnienia naprędce sklecone z gruzu, wozów, kramów czy ław. Pozorny odwrót był tym, czego teraz potrzebowali. Stojący z przodu natarcia Funeris, Evening, Aragorn, Dragosani i kunańscy bojownicy obserwowali, jak część wojsk daje sobie szansę na przeżycie. Przynajmniej chwili.
Poeta zaczął zbierać w sobie część tej energii magicznej, którą obdarzył go sam Zartat. Wszystko działo się tak niesamowicie szybko i intuicyjnie, że wręcz oczywistym było to, że nagle jego towarzyszy wokół ogarnął błogi spokój i poczucie większej siły. W powietrzu rozniosły się dwie następujące po sobie inkantacje, które zadziałały jak katalizatory. Jedno zaklęcia wzmocniło ciało towarzyszy, drugie ich ducha.
- Grashiz isosh noshi! Anosh upgrosh grash!
Paladyni w międzyczasie zaczęli rozlokowywać swoje siły wszerz nadbrzeża, by jak najskuteczniej wykorzystać szerokość placu i zmaksymalizować natarcie. Trzy dziesiątki na razie stały w odwodzie, zabezpieczając ich tyły, by żaden demon nie wyskoczył za plecy walczących.
Wtedy rozległ się huk. A po nim drugi... Zaczęło się.
//Plus 3 inkantacje w następnym poście dla mnie, Evening, Drago (?) i Aragorna. Do tego plus 3 finiszery w następnym poście dla tej samej grupy osób.
Hagmar:
Słysząc huk armat uśmiechnął się w duchu. Teraz przyszła pora na nich. Dracon zamknął przyłbicę hełmu.
- Powiedziałbym teraz coś co historycy mogliby zapisać, a dzieci mogły to zacytować. Ale jestem słaby w kwiecistych mowach. - powiedział skupiając w sobie moc oraz czując błogi stan łaski bojowej - Pokarzcie im co znaczy wojna! Naprzód!
//Gordian sprzątnął prawie wszystkie, jednakże spora grupka przebiła się przez słabijej umocniony punkt północnych umocnień i dołączyła do reszty
22x ogrzy demonn
Mohamed Khaled:
//Spoko, Themo :3
Huk wystrzału słychać było najpewniej w całym mieście, Gordian zabawiał się w najlepsze na statku, oni siedzieli na froncie i nakurwiali bełtami.
Nałożył czym prędzej bełt na mechanizm, naciągając go delikatnie i sprawdzając. Jest, udało się spokojnie naładować. A bał się, że po tylu przeładowaniach, wśród kurzu i krwi, będzie musiał go przeczyścić.
Oparł się wygodnie na balustradzie, przymierzył źrenice do ixa na kuszy i wymierzył w demona. Puf. Bełt poleciał, mechanizm szczęknął, a pocisk wbił się w oko jednego z demonów, zatrzymując się niedaleko od mózgu. No cóż.. Bogowie chyba nie chcieli, by chociaż raz zabił go jednym wystrzałem.
17 pocisków
22x Ogrzy Demon (W tym jeden ranny)
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej