Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wyzwolenie Zuesh

<< < (52/191) > >>

Drasul:
Drasul zdjął łuk z pleców sięgając również po strzałę. Pozostawał czujny.

TheMo:
Themo w końcu się przebudził i pierwsze co zrobił to wstaniu na równe nogi to dorwał się do beczki z... wodą pitną. Alkoholu na razie nie tyka. Przynajmniej, dopóki nie będą świętować zwycięstwa. Gdy już uzupełnił braki wody w organizmie wyszedł na pokład. Tam zobaczył zbrojenia. Pomyślał, że dopływają. I nie mylił się. Ale ten dym nie wróżył nic dobrego. Wypatrzył Bękarty. Trudno było nie zauważył odbijającej światło srebrnej zbroi Silvastera. Szybko podbiegł do nich i stanął w szeregu ściągając kuszę z pleców.
-Wybaczcie moje zachowanie.
Zaczął od najważniejszych rzeczy. Dobrze, że cała załoga nie widziała go pod pokładem. To mogłoby całkiem popsuć jego reputację, jak i organizacji. Wyjął z kołczanu srebrny bełt i włożył w mechanizm broni.
-Możecie mi powiedzieć co się teraz dzieje? I co to był za sztorm po drodze?

Mohamed Khaled:
- Ostatnie chwilę spokoju przed atakiem... - mruknął pod nosem, mierzwiąc włosy spięte w kuc. Spojrzał teraz w dal, na miasto, które teraz płonęło czerwonym ogniem. Wziął głęboki oddech, potem wypuścił go. Bał się, to prawda. Ale starał się tego nie okazywać.

Thoran:
- Czy ten elf zawsze musi pierdzielić farmazony... - mruknąłem pod nosem, ładując kuszę specjalnym srebrnym bełtem przygotowanym na tę oto okazję. Następnie dołączyłem do Melkiora i Silvy, którzy już czekali na dziobie okrętu.

Dragosani:
Pan Antares wiedział i nie potrzebował nawet słów anioła. Evening była przyjaciółką. A przyjaciołom trzeba pomagać. To wiedział i rozumiał nawet taki ktoś jak Drago. Przysunął się do Eve.
- Nie waż się ginąć. Nie po to właziłem na ścianę domu i zaczepiałem ten koszyk, aby teraz nie był używany - powiedział do niej cicho. Niech wie, że ma uważać! 

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej