Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wyzwolenie Zuesh
Nawaar:
Dhampir zwinął kawałek papieru i schował go dobrze. W końcu wystraszeni ludzie zaczęli działać normalnie, co i mu się spodobało. Stojąc cały czas na pokładzie zauważył, że miasto płonie. Zaczęło się to, na co wszyscy czekali wielka wojna z demonami zaczynała nabierać tempa i to jeszcze za nim wypłynęli do portu. Gdzieś tam na górze darł się Aragorn i Gordian, ale ich olał bo dowódcą był Melkior elf. Także zakładając srebrny hełm na głowę i wyciągając bełt i kuszę, którą zaczął namiętnie ładować udał się zatem za nim na część dziobową okrętu.
Mohamed Khaled:
Szybko zdjął z pleców kuszę i wyciągnął bełt. Wolał mieć naładowaną broń dystansową już teraz, niźli w samym porcie, gdzie mógł ich przywitać dwustu osobowy zastęp demonów, którzy przebili się przez obronę kotowatych.
Wsunął bełt w rowek, zamontował go pod linką, którą potem naciągnął. Zajęło mu to nie dużo czasu, lecz potrzebował wielkiej precyzji, by czegoś nie zepsuć.
Naładowaną kuszę delikatnie narzucił na plecy i pobiegł za resztą, która już powoli się zbierała. Gdy przybiegł na dziób, wysunął katanę z pochwy i stanął za Melkiorem.
- A więc jesteśmy...
//Silwa, na statku Aragorna, to Aragorn jest twoim dowódcą :c
Funeris Venatio:
Bethrezen! Mobilizacja! Masz minutę na karne ustawienie wojska! - wydał rozkaz, odchodząc kawałek w stronę swoich ludzi. Wskazał coś komuś, nakierował kogoś następnego. Wrócił po chwili do Wieczorka, przytulił mocno i ucałował w czoło.
- Cokolwiek by się nie działo, bądź spokojna. Jesteś mocna, jesteś wielka, jestem paladynem. To w Tobie drzemie łaska Zartata, to ty jesteś Evening Antarii. Kocham Cię.
A do Draga stojącego kawałek z boku dodał tylko cicho: - Jakbyśmy się rozdzielili, pilnuj jej. Proszę... - w jego głosie było coś takiego, że wampir chyba zrozumiał od razu. Anioł mimo wszystko miał nadzieję, że pan Antares nie potrzebował tych słów.
Hagmar:
//Yep
//Port dla Gordia, czekamy aż Funeris/Patty polecą na zwiad na swoich skrzydełkach
DarkModders:
Jaszczur wyciągnął swój topór i tarcze udając sie na dziub statkuza rozkazem Gordiana i Melkiora. Był gotowy na wszystko.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej