Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wyzwolenie Zuesh
Nawaar:
Dhampir w tym tłumie ludzi ciężko miał aby kogoś wyłapać. Jednak wyczulone zmysły słuchu dały poznać, że kilka znajomych osób przybyła na okręt. Wśród nich było kilku bękartów, którzy przygotowali się odpowiednio na ewentualną walkę z dużymi chordami przeciwników, ale wiadome było że to bractwo zagra pierwsze skrzypce w tej konfrontacji. Miał również pytanie do samego Aragorna, bo teraz przypomniało mu się to pytanie od karczmarza na Zuesh, a dhampir był zobowiązany przekazać mu wieści na temat meteorytu, ale na razie jest zbyt zajęty więc przywitał się ze swoimi.
- Siemasz Melkior i Thoranie. Jak widzę gotowi na spotkanie ze śmiercią?
Silvaster się uśmiechnął.
Funeris Venatio:
Funeris przywitał się ze wszystkimi i wydał rozkazy paladynom, którzy zaczęli zaokrętowanie. Sam poprowadził Vadera na dolny pokład, gdzie wskazano mu już Kropkę i tego drugiego, jakby on tam się nie nazywał. Potem wyszedł na górę, widząc Evening i całą resztą. Dał jej buziaka w czoło.
- A ty gdzie się podziewałaś? Nigdzie Cię nie widziałem, myślałem, że już na miejscu.
Drasul:
Na statek dostał się również Drasul, był chyba jedynym przedstawicielem konkordatu na tym zacnym okręcie. Na znak powitania uchylił głowę w grzecznościowym geście rodem z salonów, chociaż nigdy nie miał okazji być na salonach.
DarkModders:
Jaszczur postanowił przejść sie po statku poszukać swoich kompanów. Widząc Silvastera i Thorana stojących przy beczkach podszedł do nich.
- Siemasz. Przygotowani do starcia? - powiedział do kompanów by po chwili zauważyć siedzącego Melkiora w beczce - Melkior? Co tu tak w beczce siedzisz?
Hagmar:
A Aragorn wraz z Durshlakiem ogarniali zaistniały chaos. Wszystkich trzeba było zaokrętować, zabezpieczyć ładunek i wszystko inne. Na szczęście dracon zabrał swoją asystentkę. Młodziutką elfkę Samarę.
- Kawa, kapitanie. Odkąd wykupił ją z niewoli pomagała mu w organizacji wszystkiego, a najwięcej przy produkcji bimbru mikstur stając się jego uczennicą. Samara wiedziała też doskonale że to czarne śmierdzące coś - kawa nie Aragorn - było paliwem napędzającym dracona.
- Dziękuję. - odpowiedział chwytając kubek. Skinął głową turdnaszanowi na powitanie. Upił łyka czarnej cieczy i obserwował dalej.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej