Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wyzwolenie Zuesh

<< < (5/191) > >>

Evening Antarii:
Gdzieś w tłumie pojawiła się także jasnowłosa dziewczyna. Włosy miała związane w wysoki kucyk, na plecach przyczepioną miała tarczę, przy pasie swój srebrny miecz i kiścień; bronie który miały jej pomóc przeżyć starcie z demonami... Szła kilka kroków za przemarszem wojska z Bractwa, zdawała się trochę spóźniona ale zaraz potem dogoniła resztę i truchtała sobie gdzieś z tyłu tej defilady. Nie musiała wytężać wzroku by znaleźć Funerisa jadącego na przodzie. ÂŚnieżnobiałe skrzydła wyraźnie wyróżniały się z tego tłumu najróżniejszych istot.
Hełm wzięła pod pachę, odłączyła się od reszty rycerzy i przeciskając się między jakimiś marynarzami i krzątającymi się osobami, weszła na statek. Woń wodorostów, zapach ryb i soli będą jej teraz towarzyszyć podczas pierwszej morskiej podróży. Szczerze? Trochę się bała. Po pierwsze, że statek zatonie, trafi na sztorm lub nagie skały i roztrzaska się. Wiadomo, trochę dramatyzowała i niepotrzebnie się martwiła, jak większość kobiet. Po drugie - demony. Nigdy żadnego nie widziała, nie wiedziała jak z nimi walczyć albo się bronić. Wzięła głęboki oddech, przymknęła na chwilę oczy i wsłuchiwała się w krzyk krążących nad okrętem mew, starając się zapomnieć o przyszłym zagrożeniu.
Na pokładzie zdążyła już zauważyć kilka znanych osób. Aragorn, Drago, ten dhampir... I Fun stojący na dole. I to by było na tyle. Oprócz nich była cała zgraja orków, jakichś innych jaszczurów i nieznanych jej zupełnie istot.
Podeszła powoli do grupki rozmawiających. -Witajcie.

Thoran:
Tak oto nadszedł czas powrotu na kocią wyspę. Uzbrojony w nowy puklerz i srebrne bronie stawiłem się w wyznaczonym miejscu. Wyzwolenie, wyzwoleniem, ale wszyscy przecież wszyscy tak naprawdę wiedzieli o co chodzi w tej wyprawie. Bękarty plątały się na miejscu jak zwykle. No bo kogo jak kogo, ale nas tam zabraknąć nie mogło.
- Witam towarzyszy- rzuciłem, zajmując miejsce na statku, a dokłądnie na jednej z beczek.

Hagmar:
- Witaj Patty. - Aragornowi coś się przypomniało, poszedł do swej kwatery i zabrał stamtąd 3 butelki z miksturami. Podszedł do Szeklana.
Twoje zamówienie sklerotyku. 100 grzywien.
- Czołem Eve!

//przekazuje

3x Większa mikstura leczenia ran (0,5l)
Składniki:
4 ziela lecznicze, łodyga brzuchowca, 0,4l wody źródlanej, naczynie 0,5l
Działanie:
Natychmiastowo leczy głębokie do 5 centymetrów rany cięte. Leczy rany kute tkanki mięśniowej do kilkunastu centymetrów - rany po pchnięciu mieczem lub strzale. Nie leczy uszkodzonych organów. Leczy również siniaki i stłuczenia tworząc skrzep (strup).




Mohamed Khaled:
- Widzę, że czeka mnie podróż w doborowej kompani.. - mruknął pod nosem, uśmiechając się nikle. Wszedł po trapie na statek, potem zajął miejsce gdzieś na uboczu, gdzie skrył się w cieniu masztu. Czekał na wypływ.

Melkior Tacticus:
- Czołem Thoran! - odpowiedział ze swojej beczki. Robiło się tłoczno. Jak na festynie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej