Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wyzwolenie Zuesh
Thoran:
- Dobra, ten zameczek to chyba ich miasteczko. Tam gdzie byliśmy. Jeżeli nie to mnie popraw. Natomiast ta ciemna plama na środku jest intrygująca. Co to jest ? Jezioro, wypalona ziemia ? No i jeszcze jakieś góry, wyglądające na wulkany. Do tego ten większe białe kropy. Ty to rysowałeś to spółki z jakimś kotoludziem ?- powiedziałem patrząc na szkic mapy.
- A ty Xvier czego się boisz ? Przecież nikt Ci nie każe iść w pierwszym rzędzie. Tutaj hrabia wykazał się sprytem i wziął ze sobą tych wojaków z bractwa. Oni pomaszerują w pierwszej linii z pieśnią na ustach chwaląc swego boskiego opiekuna. - powiedziałem wskazując opancerzonych wojowników.
Gordian Morii:
To było dziwne, doprawdy bardzo dziwne. Podnosząc zapisaną równym pismem karteczkę zbliżyłem ją do nosa by stwierdzić czy to ona tak pachnie, czy woń ta była efektem przebywania w kajucie jakiejś kobiety. Ale jakiej? Nie były to perfumy Lilith, Yasmin'e też używała całkowicie innych. Patty? A może ta towarzyszka Aragorna, ale po co któraś z nich miałaby zostawiać na jego koi tak zagadkową informację. W tym momencie tego nie wiedział, ale głupio byłoby podejść do którejkolwiek z nich z jakąś pretensją czy naiwnym pytaniem. Wszak skoro ktoś zostawił ten liścik miał w tym jakiś interes czyż nie? Składając kartkę w pół schował ją do kieszeni i sprawdzając kajutę jeszcze raz opuścił ją i wyszedł na pokład. Przechodząc obok rycerza z którym rozmawiał wcześniej rzekł
- Wybacz, że opuściłem Cię tak nagle ale mam pewną pilną sprawę. Wrócimy jeszcze do tej rozmowy, zapewniam.
Po czym ruszył do kasztelu jak gdyby od niechcenia przeglądając wszystkie kąty. Skierował się prosto ku zejściu ładowni i wtedy uświadomił sobie jeszcze jedną sprawę.
- Przecież rycerze bractwa to również kobiety... - mruknął prawie bezgłośnie. Zrezygnowany wszedł na górny kasztel zajmując miejsce obok sternika. Wybrał to miejsce nieprzypadkowo. Nikt nie mógł mu z tego miejsca patrzeć na plecy przy czym on mógł ogarnąć wzrokiem cały pokład łącznie z bocianimi gniazdami na szczycie grotmasztu.
DarkModders:
Jaszczur zajęty był sterowaniem statku kiedy dostrzegł jak w tą strone zmierza Gordian zajmując miejsce nie daleko steru. Zmierzył go wzrokiem po czym odwrócił sie w strone steru by powiedzieć do Gordiana:
- Co słychać kapitanie Gordianie?
Gordian Morii:
- Spokój, cisza. W sumie nic nie słychać... A i nie jestem tutaj kapitanem, więc bez zbędnych tytułów. - odparł jakby mechanicznie.
- Coś dziwnego prześladuje mnie od samego wyjścia z portu. Nie wiem co to, ani kto to powoduje, ale... Ale czas pokaże trzeba czekać. A przy okazji dostałeś jakieś konkretne rozkazy co do kursu czy płyniemy po prostu w kierunku wyspy?
DarkModders:
- Aragorn kazał płynąć mi w kierunku północnym. - powiedział do Gordiana.
- A co takie Cie prześladuje? - zapytał sie z ciekawości.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej