Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wyzwolenie Zuesh

<< < (33/191) > >>

Nawaar:
Dhampir jedynie wzruszył ramionami, bo elf nie dał mu dojść do słowa a odprawił go jedynie jak chłopca na posyłki. Zastanawiał się teraz dlaczego zawsze to on miał być tym "złym" i donosić na towarzyszy, dość głupich towarzyszy. Tak chodząc sobie teraz, po okręcie miał dylemat moralny, ale całe jego szczęście polegało na tym, że nigdzie nie widział Aragorna, więc powiedzenie mu o wybryku musiał zostawić na jutro rano. Nie chciał teraz mu przeszkadzać w wypoczynku, a do jutra rana te dwa gamonie powinni wytrzeźwieć. Tak sobie rozważając i chodząc poczuł, że musi sobie gdzieś usiąść. Dobrym miejscem okazała się ławeczka i to na niej usiadł rozkoszując się samotnością i powiewem morskiego wiatru..

Dragosani:
Drago stanął obok Eve. Oparł się przy tym o burtę, coby tak po prostu nie stać. Zsunął maskę z twarzy. Wszak było już po zachodzie.
- Spokojnie jest, to fakt - potwierdził jej słowa o rejsie. Nie chciał mówić nic o tym, że na Zuesh może już spokojnie nie być. I na pewno nie będzie.
- Ja młodość spędziłem na Valfden. Wtedy jeszcze zwane było Numenorem. Ale rzadko kiedy byłem wtedy nad morzem. Dopiero później - dodał. Właściwie nie wiedział dlaczego. Bardzo rzadko mówił o swojej młodości.

Evening Antarii:
Spojrzała na niego i nawet uniosła brew ze zdziwienia. Wiedziała, że wampir jest stary ale jakoś nigdy nie chwalił ile się ile ma lat, tym bardziej nie mówił o dzieciństwie. Dla Eve były to tak odległe czasy, że trudno było jej to sobie wyobrazić. Mimowolnie uniosła kącik ust. Teraz pasowałoby powiedzieć coś filozoficznego ale nic nie przychodziło jej do głowy.
-Acha- odparła. Choć w tym krótkim słowie można było usłyszeć zaciekawienie i... podziw? Lub też uznanie. -Właśnie, Drago, nawet nie wiem ile masz lat. Albo choćby kim byłeś i co robiłeś jak byłeś młodszy-nagle wydało jej się to bardzo dziwne. Odwróciła się zaciekawiona tyłem do burty przy której stali. Oparła się o nią swobodnie plecami a ręce skrzyżowała na piersiach, jakby przygotowując się do odpowiedzi wampira.

Drasul:
- Nie wątpię w twoje intencje Melkiorze. Twój ojciec jest jednym z polityków, jako jedyny finansuje tę wyprawę, no może poza królem, ale on finansuje wszystko. Nie wykorzystałbyś takiej szansy do pozyskania nowych terytoriów i zysków płynących z takiej ekspansji? Król i hrabia na pewno mają w tym swój ukryty cel, jak to politycy.

Melkior Tacticus:
- A nam maluczkim o nim nie powiedziano. Polityka to bagno Drasulu, ale niestety trzeba być w niej na bierząco. Tak przynajmniej twierdził pewien człowiek pracujący dla ojca.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej