Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wyzwolenie Zuesh
Hagmar:
- To trzymaj. Kurs północny. - powiedział oddając ster.
Dragosani:
Drago zaś najpierw siedział pod pokładem. Tam było miło i ciemno. Ignorował przy tym obecność Bękartów. Rozumiał picie, ale czekało ich ważne i trudne zadanie. Siedział tam sobie jakiś czas, bawiąc się sztyletem. W końcu uznał jednak, że wyjdzie na pokład. Wstał, wysunął sztylet do pochwy i poprawił maskę na twarzy. I wyszedł na pokład. Ta podróż morska niewiele się różniła od innych, które przebył. Dostrzego Eve, która sobie gdzieś tam stała. Podszedł do niej niby od niechcenia.
- Nie wymiotujesz? - zapytał na powitanie. Warto wspomnieć, że oczywiście podszedł do niej z tyłu. Jak to wampiry lubią.
Gordian Morii:
- Dobrze więc. - odparł rycerzowi Gordian. - Nie wiem czy mnie znacie bracie, ale jestem Gordian Tinuvel i mam do Was pytanie. Otóż od jakiegoś czasu spotykam na morzu płonące okręty, bez żadnych śladów walki ani załogi. Zwyczajnie łajba płonie na środku morza i po kilkudziesięciu minutach ginie w głębinach morskich. Czy nie słyszeliście może czegoś podejrzanego? Nie wiem ludzie różne głupstwa gadają o wężach morskich, diabłach, demonach i innych takich. Może będę miał możliwość wypytać danego delikwenta o to co widział, albo słyszał, bo to znacznie rozjaśniłoby mi sprawę i przyczyniło się do zwiększenia bezpieczeństwa wschodniego brzegu Valfden.
DarkModders:
- Tak jest! - powiedział przejmując ster. Obrał kurs na północ przyglądając sie uważnie w horyzont.
Melkior Tacticus:
- Silva, nawet nie chce wiedzieć co oni odwalili. Powiadom mego ojca... - elf głośno westchnał - Ventepi daj mi mądrość, byle nie siłę bo zaraz kogoś zabije... wybacz Drasul. Problemy z dyscypliną. Wracając do tematu, Aragorn ma dar przekonywania mimo tego co można o nim usłyszeć czasami. To będzie najbardziej pokojowa inwazja w historii. Czy to popieram? Kunanie zginą bez naszej pomocy więc jak na razie tak.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej