Tereny Valfden > Dział Wypraw
Strzaskana dłoń
Armin:
Sprawa rzeczywiście była dziwna. To nie ja miałam zginąć... Dlatego goniec wyręczył się mną, skazując na pewną śmierć. Jednak poradziłam sobie a goniec zniknął. Musiał uciekać skoro posłał nieznajomą na śmierć. ÂŻyję jednak i muszę skoncentrować się na zadaniu. Iść szukać Quazana? Zasięgnąć informacji w karczmie? Na razie zdecydowała się na to drugie. Podeszła do szynkwasu wypytać o coś dyskretnie Tomiego. -Witaj - przywitała się. - Właśnie przybyłam do Atusel. Kogoś szukam. Ale możesz mi powiedzieć coś o plotkach w mieście? Może wiesz coś o orkach albo jakichś "dziwnych" organizacjach.
Anette Du'Monteau:
-O organizacjach czy bandach to ja nie wiem nic panno. Natomiast orków paru poznałem, w końcu to gospoda. Przychodzi tu czasem taki jeden. Jak on się nazywał...mam to na końcu języka... Miałaś wrażenie że gospodarz udaje nieco swój brak pamięci.
Armin:
-Wyduś to wreszcie...- powiedziała zniecierpliwiona. Czy oni wszyscy są w zmowie? Co się dzieje w tym mieście?
Anette Du'Monteau:
-Thrak. Ale nie jest zbyt rozmowny. Ma chyba już swoje lata i ostatnie co mu zostało to hazard tutaj. Nie polecam ogółem takiego towarzystwa dla panny.
Armin:
-A może są tu jakieś jaszczury? Mówiono mi, żebym trzymała się od nich z daleka. Jakbym wiedziała gdzie są to byłoby mi łatwiej. A teraz boję się chodzić uliczkami, bo za rogiem może czaić się właśnie jaszczur. Musiałam trochę skłamać... W końcu muszę wiedzieć gdzie może być Quazan.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej