Tereny Valfden > Dział Wypraw
Strzaskana dłoń
Anette Du'Monteau:
W pamięci miałaś wygląd gońca, lecz na miejscu nikogo takiego nie było widać. Ruch był spory w samej karczmie ale nie każdy był ubrany jak tamten jegomość, więc wyróżniałby się z tego tłumu. Sprawa wydawała się teraz nieco dziwna.
Armin:
Maurenka rozglądała się, ale po gońcu nie było ani śladu. Postanowiła więc zaczekać w karczmie. Kto wie, może wydarzy się coś ciekawego... Armin znalazła wolny stolik w rogu sali. Usiadła na drewnianym krześle i patrzyła na ludzi. Zaczęła bacznie obserwować ten teren.
Anette Du'Monteau:
Po pewnym czasie podszedł właściciel gospody.
-Może coś podać? Trochę już tu pani siedzi. Czeka może pani na kogoś?
Armin:
-Czekam na pewnego gońca. Miałam się z nim tutaj spotkać, a on na razie nie przyszedł. Dziękuję bardzo, ale nic nie chcę.
Anette Du'Monteau:
-Gońca mówisz? Dzisiaj jeszcze nie widziałem ani jednego. No ale skoro pani nic nie chce, to nie będę się narzucał. Po rozmowie z właścicielem gospody wydało ci się, że cała sprawa była dość podejrzana. Co jeśli goniec wcale nie był tym kim miał być? A może to on miał być ofiarą bandytów w sklepie? Wszystkie te wydarzenia nabierały rumieńców.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej