Tereny Valfden > Dział Wypraw

Strzaskana dłoń

<< < (26/28) > >>

Anette Du'Monteau:
Elfka spojrzała na ciebie. Chwilę potem uśmiechnęła się i odpowiedziała.
-Rodzina jest ważna dla wielu. Nawet taka z którą niekoniecznie muszą nas łączyć więzy krwi. Właśnie wracam do swojej. Efehidon jest mi po drodze, więc nie powinno być problemu. Wsiadaj i zaraz jedziemy. Nie lubię się spóźniać. - stwierdziła zwyczajnie. -Muszą to być jakieś poważne sprawy skoro jedziesz aż do stolicy.

Armin:
Armin złapała elfkę za rękę i wsiadła na konia. Cały czas mocno trzymała torbę i nie puszczała jej za wszelką cenę. Koń ruszył i Armin złapała się ubrania elfki. Torbę miała przy brzuchu i nie miała szansy spaść. Było ciemno, więc czarnoskóra niewiele widziała. Wiatr muskał jej włosy. Nie interesował jej krajobraz, bo była za bardzo szczęśliwa, że wraca do domu.

Anette Du'Monteau:
Elfa nie naciskała na rozmowę gdyż sama preferowała zachowywać własne myśli dla siebie. Popędziła konia i ruszyła w drogę powrotną.
Minął dobry kawałek czasu ale w końcu znalazłyście się przed Efehidonem. Elfka przekroczyła bramę wjazdową na swym koniu. Teraz jej wierzchowiec zwolnił, jako że w mieście już nie specjalnie mogła go popędzać.
-Poradzisz sobie, czy zostawić cię w jakimś konkretnym miejscu?

Armin:
Armin zsiadła z konia i powiedziała:
- Nie dziękuję, sama trafię do domu. Bardzo dziękuję za podwózkę. Czarnoskóra uśmiechnęła się, wzięła torbę i machnęła na pożegnanie ręką.

Anette Du'Monteau:
Elfka zarzuciła sobie kaptur na głowę i po chwili zniknęła razem ze swym koniem. Znów zostałaś sama z sobą.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej