Tereny Valfden > Dział Wypraw
Strzaskana dłoń
Armin:
Armin wiedziała, że zadaje mnóstwo pytań, ale chciała wiedzieć jeszcze jedną rzecz.
- Przepraszam, że się tak dużo pytam, ale jestem nietutejsza i po prostu nie orientuję się po tym mieście. Wiecie może, gdzie mogę znaleźć jakąś stadninę albo jakieś miejsce gdzie znajdę konie? - kobieta uśmiechnęła się i spojrzała na orków.
Anette Du'Monteau:
-Gdzieś w okolicach bramy wjazdowej powinien być człowiek mający parę swych koni na wynajem. A ty w ogóle umiesz poprawnie jeździć?
Armin:
-Cholera, nie umiem jeździć konno... No cóż pójdę do bramy głownej Atusel i może znajdę kogoś kto zawiezie mnie do Efehidonu. - czarnoskóra podziękowała i pożegnała się z orkami. Odwróciła się i skierowała do bramy wjazdowej. Cały czas miała się na baczności, ponieważ miała dziwne przeczucia rodzące się w jej głowie. Wiedziała jednak, że jest uzbrojona i czuła się mocna w tej materii.
Anette Du'Monteau:
Obok ciebie przejeżdżał z wolna tajemniczy jeździec. Jego szczupła sylwetkę skrywał nieco płaszcz, podobnie jak kaptur narzucony na głowę. Jednak ciężko było nie dostrzec bujnych czerwonych włosów wystających spod niego. Jeździec odrzucił kaptur i dostrzegłaś że w rzeczywistości jest to wyjątkowo urodziwa elfka. Jej oczy jasne jak bursztyny zaczęły ci się przyglądać.
-Zagubiona duszyczka? - spytała. -Może ci pomóc? - dodała wyciągając w twoją stronę dłoń z pomalowanymi na czarno paznokciami.
Armin:
Armin zmierzyła wzrokiem elfkę. Nie wiedziała, czy może jej zaufać, ale nie miała innego wyjścia. Mogła czekać na następnego przejeżdżającego mnóstwo czasu. Spojrzała więc w oczy kobiety i powiedziała:
- Witaj! Wybieram się do Efehidonu w sprawach rodzinnych, a nie mam transportu. - czarnoskóra próbowała wyglądać na zwyczajnego człowieka, który musi coś załatwić. Nic nadzwyczajnego, musiała tylko udawać, że torba jest jej bagażem. Armin miała nadzieję, że elfka nie zobaczy w niej zabójcy. - Czy mogłabyś mi pomóc?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej