Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na drodze ku zrozumieniu - Iwerin
Drasul:
Spało tam dwóch ludzi oraz jeden elf. Elf i krasnalo-niziołkowe istoty otworzyły oczy i spojrzały na Ciebie zaniepokojone, po czym zasnęli ponownie. Noc minęła spokojnie, zaczynało już świtać.
Pani Jeziora:
Elf miał miłe sny. Zapach siana zrodził mu wizje letnich upojnych chwil jakie spędził bynajmniej nie sam na pewnej łące nieopodal Etoli, miejscowości w której kiedyś mieszkał. Obudził się tuż przed finałem. Westchnął. Podniósł się i usiadł na sianie, przetarł dłonią twarz, wyciągnął zza kołnierza kilka słomek siana. Wstał i wyszedł z szopy by potem skręcić za nią za potrzebą. Wrócił po kilku minutach znów przed szopę.
Drasul:
Po wiosce krzątało się kilku jej mieszkańców. Osoby zaczynające prace o poranku, był wśród nich rolnik, mleczarz i lokalny strażnik, który zmieniał warte z nocnej zmiany. Mogłeś kontynuować podróż do lasu.
Pani Jeziora:
Elf nie myślał o śniadaniu. Przyzwyczaił się, że jadł dopiero po południu, bowiem dopiero wtedy miał przerwy w dawnej pracy i dostawał posiłek. Dawno nie trenował. Czuł w nogach dziwne drętwienie. Poranek był chłodny, wszak wiosna dopiero się zaczynała. Zarzucił więc miecz na plecy, zacisnął pas aby nie bujał się na boki i zaczął bieg w stronę lasu. Najpierw wrócił na wczorajszą drogę i tam nic nie robiąc sobie z dziwnych spojrzeń i drwin mijanych osób biegł. Lubił biegać. Bieg to część jego treningu, której nigdy nie chciał się wyzbyć. Zapewniał mu wytrzymałość, hartował, burzył jego opory i niemoc.
Drasul:
Tak też się stało. Elf jest bowiem niczym wiatr. Minąłeś pola, wkroczyłeś na łąki. A z łąk na pasy ziemi niczyjej, wyciętej dawno temu puszczy, pas który niczym pierścień oddzielał las od łąk i pól. W oddali przed sobą, w połowie szerokości pasa ziemi niczyjej zauważyłeś wielki kamień postawiony w ziemi na sztorc. Samotny pal pośrodku nicości.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej