Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na drodze ku zrozumieniu - Iwerin
Pani Jeziora:
Iwerin doskonale mógł się przekonać, że czas i choroba nie oszczędziły człowieka. Zdawał się on przygłuchy, przygłupi lub umiał czytać w myślach i odgadywać przyszłe pytania. Elf zmieszał się trochę
- No tak. Zaraz po poprzednim pytaniu o jedzenie chciałem zapytać o nocleg. Dobrze wiedzieć gdzie mi on przypadnie. Dziękuję - rzekł nie wiedząc czy czekać na coś do żarcia czy iść spać z pustym żołądkiem.
Drasul:
- Wybacz moje rozkojarzenie, jestem starszym człowiekiem. Mamy jeszcze trochę gulaszu, proszę to za darmo.
Pani Jeziora:
- Dzięki! - zawołał Iwerin i dosadził się wręcz do miski z jadłem. Nabierał kaszę z sosem drewnianą łyżką, czasem trafił się kawałek mięsa. Czasem trafiło się też coś, co nie przypominało ani mięsa, ani warzywa, jednakże elf nie wybrzydzał. Zjadł i owe coś.
Pamiętał jak kiedyś dostawał pajdę chleba i kubek czarnej kawy, a potem musiał pracować w kopalni, biczowany i poniewierany. Teraz był na wsi, jadł ciepły i całkiem smaczny gulasz.
- Dzięki - powiedział jeszcze raz odsuwając pustą miskę. Był śpiący. Zebrał się więc i wyszedł z karczmy. Skierował się tak jak powiedział mu starzec na skraj wioski. Rzeczywiście stała tam szopa. Wszedł do niej przez wrota i rozejrzał się.
Drasul:
Dotarłeś do szopy. Nie byłeś tam jedynym gościem. Na sianie spało kilka postaci, w szopie było ciemno więc nie rozpoznawałeś ani ras ani płci.
Pani Jeziora:
Nie był tutaj jedynym lokatorem. Nie sądził jednak, żeby była to zasadzka. Ot, noc złapała ich tak jak i jego i skorzystali z owej szopy. Iwerin wdrapał się na siano i rzucił się na plecy. Przez dłuższą chwilę wpatrywał się w powałę po czym zamknął oczy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej