Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ostatnie dni Hemis
Dragosani:
Dziewczyna krzyknęła rozpaczliwie, gdy ostrze miecza spadło na jej pierś. Wbiło się w nią. Krew polała się strumieniem. Kapłan wyjąc coś po dracońsku i wzywając swojego pana rozdarł jej pierś ostrzem. Wyciągnął je i wbił rękę w ranę. Pogrzebał tam i wyrwał serce dziewczyny. Jeszcze biło. Dziewczyna zaś już nie krzyczała. Leżała martwa i krwawiła. Zupełnie przypadkowo jej głowa odwrócona była teraz w bok. I martwymi oczami spoglądała na Mogula z wyrzutem. Kapłan krzyczał coś tam wznosząc serce do góry. Ociekało krwią, podobnie jak jego dłonie. W końcu zaczął jeść serce. Wziął jeden kęs. Zgromadzeni wierni wstali i kolejno zaczęli podchodzić do kapłana, odgryzając po kawałku serca. Wszyscy, więc Mogul też musiał, skoro chciał dalej udawać.
Mogul:
Dzięki pasji osiągam siłę.
Ork podszedł do kawałka i wziął kęs. Przeżuł i przełknął to tak, że postronny stwierdziłby, że nawet mu smakowało. Już kiedyś próbował ludzkiego mięsa. Cóż, ludzie i każde żyjące istoty by przeżyć robią czasem straszliwe rzeczy.
Dragosani:
Gdy podszedł zwrócił na siebie uwagę kapłana. I strażników. Mogul przeciętnie to raczej nie wyglądał. Tak się też złożyło, że szedł ostatni w kolejce, więc nikomu nie wadził.
- Kim jesteś, dziecko? - zapytał kapłan, przypatrując się jego demonicznej ręce. Strażnicy też na nią patrzyli. Czy słyszeli o Bestiach?
Mogul:
- Jestem... wyznawcą tego, który skuje wszystko lodem. W końcu odnalazłem swoje dziedzictwo. Bo dzięki sile, osiągam potęgę.
Dragosani:
Z tyłu dało się słyszeć szmer głosów.
- Niech wszystko skuje Lód. - To pozostali kultyści, najwyraźniej usłyszeli słowa o skuwaniu lodem i odpowiedzieli w jedyny znany sobie sposób. Mistrz jednak nie powtórzył za nimi tej mantry. Zerknął raz jeszcze na rękę orka.
- Co oznacza runa na medalionie, który masz na szyi? - zapytał nagle. Miał oczywiście na myśli naszyjnik, który Mogul dostał jeszcze w mieście i który to ściągnął uwagę kultu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej