Tereny Valfden > Dział Wypraw

Ostatnie dni Hemis

<< < (21/23) > >>

Mogul:
Dzięki potędze osiągnę zwycięstwo
- Daemona Sargunarisa, boskiego, których zechciał na mnie spojrzeć przychylnym wzrokiem. Podniósł demoniczną rękę i oplótł ją piorunami. Był przygotowany do walki.

Dragosani:
Kapłan milczał przez chwilę. Mogul zza placów wyraźnie słyszał szepty i szmery pozostałych kultystów. Dwaj strażnicy też jakby byli niespokojni. Cisza przedłużała się.
- Tak, bracie. To znak, że jesteś jednym z nas. I to pobłogosławionym darem naszego Pana! - odparł tak, aby wszyscy słyszeli. - Czy zechciałbyś, bracie, poprowadzić modlitwę Przysięgi? - zapytał, kiwając lekko głową w stronę ołtarza.

Mogul:
Ork zrobił krok i błyskawicznie wyciągnął wardynę pchając czarnym ostrzem w serce przywódcy kultystów.
- A dzięki zwycięstwu zerwę łańcuchy. Całość rozgrywała się błyskawicznie, ork zebrał gniew i cisnął piorunami w najbliższego kultystę. Kipiąc ze złości wykrzyczał
- Gniew mnie oswobodzi! Rozpoczął walkę.


8 x Kultysta
2 x Nocna straż

Dragosani:
Atak był nagły i bezlitosny. I całkowicie zaskakujący. Kapłan nie miał jak się bronić, podobnie jak członek kultu. Obaj padli martwi. W grocie wybuchło zamieszanie. Czterej kultyśvi, widząc co się dzieje, szybko odwrócili się i zaczęli uciekać do wyjścia. Widocznie ich wiara nie była na tyle mocna, aby przeciwstawić się ostrzu orka. Pozostała czwórka wyciągnęła miecze i ruszyła do ataku. Nocni strażnicy też dobyli broni, lecz nie atakowali jeszcze. Starali sue orkążyć Mogula, zajść go z dwóch stron. I przy okazji poczekać, aż kultystyści niego go zmęczą. Może nawet zranią?

4x Kultysta, atakują, są już na wyciągnięcie miecza.
4x Kultysta, uciekają, są mniej więcej dziesięć metrów od orka i szybko sie oddalają.

2x Nocna straż, około pięść metrów od orka. Nie atakują, powoli zachodzą z dwóch stron.

Mogul:
Ork piruetem wyminął czwórkę kultystów i doskoczył do uciekających kultystów. Musiał mocno naprężyć mięśnie do skoku, ale akrobatyka demona pozwalała mu na to. Wbił w plecy pierwszemu uciekinierowi, kolejnego uderzył pięścią, którą dzięki wzbierającemu gniewu została pokryta piorunami. Ten spłonął żywcem nim zdążył zareagować. Tak samo było z pozostałą dwójką, która została pozbawiona nóg przez szaleńczy piruet Mogula. ÂŻyjący kultyści zdążyli podbiec do orka, zaczęli wymianę ciosów. Widać było, że nie byli tak mocno obeznani w walce jak on, toteż szybko zaczęli ulegać. Mogul wykonując bardzo dokładne bloki wyłapywał każdą lukę w ataku przeciwnika i gdy mógł sam kontratakował. Nocna straż nie czekała już na sposobność tylko zaatakowała, lecz Mogul, który walczył już na poważnie, miał wyciągnięty również bułat. Zanim strażnicy się zbliżyli ten zdołał zabić całą czwórkę podczas zabójczego piruetu. Pierwszy i drugi został skrócony o głowę przez srebrny bułat, pozostała dwójka miała rany cięte na ciele. Jeden przeszywającą klatkę piersiową, drugi brzuch. Zostali się tylko strażnicy, lecz ork był już w krwawym szale, przez co jego reakcje jeszcze mocniej przyśpieszyły. Blokował każdy cios i cięcie strażników, raz bułatem, raz czarną wardyną. Wycofywał się pod naporem ciosów szukając luki mogącej zakończyć walkę. Ta znalazła się, gdy udało mu się zablokować i kontratakować bułatem tnąc skośnie do góry. Nie zrobiło to nocnemu strażnikowi żadnej krzywdy, lecz pozwoliło cofnąć go na moment co Khan wykorzystał i pchnął w jego serce. Uchronił się przed ciocem z góry drugiego przeciwnika wykonując półpiruet i zakończył walkę wbijając w plecy wardynę na poziomie serca.


Ocalał:
2x kultysta bez nóg

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej