Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ostatnie dni Hemis
Dragosani:
Miasto, jak miasto. Powoli zbliżał się wieczór (co w Hemis nie robiło wielkiej różnicy) i ludzie zaczęli znikąć w swoich domach. A Mogula ktoś śledził. Czuł to przez skórę. Ale jak na razie wszelkie próby zerknięcia za siebie, aby sprawdzić kto to, spełzały za niczym. Widział wtedy tylko ruch i tyle. Ktoś był bardzo dobry w tym.
Mogul:
Ork wszedł w pierwszą możliwą uliczkę i zatrzymał się za ścianą przylegając tam do niej i znikając z pola widzenia. Jeśli ktoś idzie za nim, to będzie też tu przechodzić i spotkają się za tą ścianą.
Dragosani:
I tak też się stało. Ale też nie od razu, ork musiał poczekać chwilę. Widocznie osoba, która go śledziła była ostrożna. Jak widać, niewystarczająco. Mały człowieczek wszedł w uliczkę, starając się iść przy ścianie, tak aby jak najmniej rzucać się w oczy. Mogul mógł kojarzyć jego twarz. Mignęła mu w karczmie. Nie zauważył jeszcze orka.
Mogul:
Wrodzona lub wyuczona intuicja podpowiedziała mu, że ktoś go śledził, ale nie był pewien natury tej osoby. Setki różnych możliwości jak to rozegrać, na co zdecydować się? W końcu ork postanowił szybkim ruchem demonicznej dłoni złapać za na nadgarstek chłopaka na tyle, by ten nie mógł się wyswobodzić, ale nie łamiąc mu żadnych kości.
Dragosani:
Chłopak zareagował. Był szybki i miał doskonały refleks. Z tym, że nie mogło się ro równać z szybkością Bestii. Mogul złapał go bez większych problemów.
- Puść mnie! - krzyknął tylko nieznajomy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej